Wywiad z Amanitą Muscarią
23-03-2007

Odsłon : 1157


 Tekst pochodzi z Gryfowskich Odlotów nr 2/2007

Zamieszczamy obiecaną na łamach Odlotów treść wywiadu z Amanitą. Jak się okazało, teoretycznie pocięty wywiad, wcale nie został pocięty i ukazał się w Kurierze w całości. W takiej samej formie zamieszczamy go teraz na portalu, a jako dodatek kilka zdjęć ze studia Amanity, oraz 10 pytań do zespołu, które nie zmieściły się na papierze.

 

Połączyła nas muzyka.

 

 

 
Lejci

 

 

 
Mokry

 

 

 
Szunio

 

Wiek 32 3440
Dwie ulubione kapele.Rise Against, Ignite, Sick Of It AllUwielbiam Rock’n’Roll, a nie kapelePennywise, From Ashes Rise, Rock’n’Roll
Czytasz wiersze?Czasami a i owszem.Często zaczynam, rzadko kończę, bo większość jest nudna. Czasem któryś do mnie trafi.Sporadycznie, kiedyś częściej (Rilke, Tuwim, Staff). Raczej czytam teksty kapel.
Ulubione jedzenie. 

Mozzarella ze świeżymi pomidorami oliwą i bazylią, podane na chlebie z masełkiem. Czerwona lub zielona herbata.

Zjadam wszystko co mi smakuje i to lubię.Pierogi ruskie, naleśniki z warzywami, kawa, herbata, piwo.
Czego nie lubisz?Bezmyślności.Fanatyzmu i głupoty.Ponad wszystko głupoty i chamstwa. Nie wywiązywania się z obietnic.
Kogo chcesz pozdrowić?Muzyków świata. 

Wszystkich których nie znam, bo tych których znam pozdrowię osobiście.

Ludzi, którzy nas wspierają.
Miłość do...Jest wielka/ Jest piękna.Świata i świętego spokojuŚwiata jak i muzyki, akwarystyki i ogrodu.
Dlaczego??Dlaczego nie?Bo trzeba w życiu coś robić
Po co?!?Ot tak.Z wewnętrznej potrzeby.
Z kim??!?Z dobrymi Aniołami.Z szeroko pojętymi bliskimi.

 

Wieczór, za oknem pada deszcz, dla wierzących w magię liczb: trzynasty lutego. Wraz  z grupą znajomych wpadamy na próbę do Amanity Muscarii, legendy niezależnej sceny punk rockowej. Jest cały zespół: Lejci (gitara, wokal), Mokry (bas, wokal) i Szunio (perkusja). Wywiad, który miałem przeprowadzić wraz z Prq, przybiera charakter luźnej rozmowy, w której uczestniczą wszyscy obecni.

 

Mokry: Od razu chcemy odpowiedzieć na jedno pytanie, bo na pewno takie będzie – nie jesteśmy ojcami dziecka Anety Krawczyk. (śmiech)

 

 Prq: Na początek chcielibyśmy zapytać was jak to było?
Szunio: Było to bardzo dawno temu...
Dragu: Znacie się od podstawówki?
Mokry: Nie, no skąd, on jest za stary (wskazuje na Szunia).
Lejci: Jak oni byli w podstawówce, to ja byłem w fazie plenetarnej.
Mokry: Poznaliśmy się w 1990 roku. W Gryfowie.

 

Dragu: Co was połączyło?
Szunio: Muzyka. (uśmiecha się)
Mokry: ...i spojrzenie na siebie, takie niedobre.

 

Dragu: Nie lubiliście się?
Szunio: Mokry był metalowcem, ja byłem punkowcem.
Mokry: ...i to nam nie grało.
Lejci: Wszyscy poznaliśmy się w Lubaniu, na koncercie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ja w tym czasie grałem w kapeli, która nazywała się Krtań Margaret Theacher. Szunio i Mokry grali w Acerbusie.  Po Lubaniu nasze spotkania zaczęły się odbywać coraz częściej. Trochę później również w nurcie muzycznym zaczęło się więcej dziać. Graliśmy wtedy w GOK-u, na dole.

 

Prq: Zaczynaliście właśnie w GOK-u?
Mokry: Wtedy była jeszcze końcówka komuny i ogólnie było kiepsko, a w GOK-u powstał pierwszy w skali województwa (chyba nawet Polski – dopowiedzenie- Szunio) niezależny klub. Pan Jerzy Karnauch przydzielił nam dwa pomieszczenia, żebyśmy mu dali spokój, a my wyremontowaliśmy, jedno przerabiając w salkę prób, drugie – w miejsce spotkań. Powstał naprawdę niezależny klub, do którego wszyscy chętnie przychodzili. Teraz tam chyba jest magazyn.
Szunio: W małych miejscowościach jest zasada, że jeśli działasz w ośrodku kultury, powinieneś w nim występować, ale my graliśmy muzykę, która nie pasowała ani do Dożynek, ani na Kwisonalia. Natomiast gdy chcesz stworzyć cokolwiek i masz coś do przekazania, nie pójdziesz o tym śpiewać na święto pieczonego ziemniaka.

 

Jur: Jakie były pomysły na nazwę przed Amanitą?
(zespół się śmieje)
Mokry: Tu było losowanie.
Szunio: Wybieraliśmy z trzech nazw: Nolens Wolens, Amanita Muscaria, Qui Pro Quo. (śmiech)
Mokry: Był kapelusz i na tę Amanitę po prostu padło.

 

 

 

 

Majk: Gdy na początku pisaliście teksty, graliście muzykę, to staraliście się przeciw czemuś walczyć, przekazać coś ludziom?
Mokry: Uważam, że zawsze są problemy, o których należy śpiewać. Ciężką komunę przeżył tylko Szunio z Zakonem Żebrzących. Wtedy teksty naprawdę dotykały tych tematów i były agresywne. Teraz się o tym nie mówi i właściwie nikt tego nie pamięta. Wtedy cały blok wschodni się oburzał na to, o czym śpiewają chłopaki z Gryfowa. Teraz problemów jest tyle samo, tylko na innej płaszczyźnie. Nie wszystko jest ok, niektóre rzeczy nam nie pasują i staramy się o tym śpiewać. Często powstają również teksty o naszych osobistych sprawach, przemyśleniach.
Szunio: Często to nawet nie jest bunt, a tylko chęć wyrażenia swojej opinii na dany temat.
Lejci: Np. nasze działanie na rzecz wegetarianizmu: oficjalnie o tym nie mówimy, ale wiele ukrywamy w tekstach. Jesteśmy przeciwni zabijaniu zwierząt i zjadaniu ich i są ludzie, którzy  słuchając nas przechodzą na wegetarianizm. To istotne fakty, dzięki nim ciągle będę tworzył i próbował robić coś w tym kierunku. Nie obnosimy się z modą na wegetarianizm, z czego robi się popelinę, nam chodzi przede wszystkim o niechęć do zabijania i zjadania zwierząt.

 

Dragu: Zgodzilibyście się z tezą, że jesteście punk rockowymi dziadkami z krzepą nastolatków?
Mokry: Dobrze powiedziane. (śmiech)
Szunio: Pierwsza część jak najbardziej, druga pozostaje do oceny innych.
Lejci: Chodzi też o to, że między nami jest dość wyraźna różnica wieku.
Szunio: Lejci to nie dinozaur. (śmiech)
Lejci: Nie czuję się dinozaurem, co najwyżej lekką skamieliną, ale to tak na marginesie. Szunio, ile Ty masz na liczniku?
Szunio: 40.
Mokry: Ale wszyscy czujemy się bardzo młodo.

 

 

 

Dragu: Wasze koncerty to czysta energia. Długo tak jeszcze dacie radę?
Mokry: (pipi), całe życie.
Szunio: Do końca.
Lejci: Mogę powiedzieć, że ja chyba i tak dam rade najdłużej (śmiech), postaram się przynajmniej.

 

Dragu: Ubiegły rok, to rocznica Waszego istnienia, dlaczego nie było imprezy?
Mokry: Przełożyliśmy na piętnastą rocznicę. (śmiech)
Szunio: Nie mieliśmy miejsca.
Mokry: Wtedy zaczęły się kłopoty z Opozitką.  Postanowiliśmy, żeby nie robić sobie i innym kwasu i po prostu zrezygnować z tego. Co się odwlecze, to nie uciecze i to dziesięciolecie może przełoży się na jedenastolecie.

 

Dragu: Wystąpilibyście na Kwisonaliach? Dziwnym trafem nigdy nie było na nich  Amanity Muscarii, dlaczego?
Szunio: Byliśmy kiedyś, impreza nazywała się jeszcze Dni Gryfowa. Odbywało się to koło GOK-u, cały dzień z muzyką rockową, grało wiele kapel.
Mokry: Postawiliśmy warunek: nie chcemy grać na dużej scenie. Wtedy zgodzili się na to i zrobili koncert z tylu GOK-u. Tam zagraliśmy i była nawet fajna impreza.

 

 Prq: To zagralibyście teraz na Kwisonaliach?
Szunio: Nad rzeką nie, na pewno nie przed Brathankami. (śmiech)
Prq: Jak się zmieniała Wasza muzyka? Jednak od pierwszej płyty, do drugiej (która miejmy nadzieję będzie wkrótce) wszystko się zmieniło.
Lejci: Chodzi o to, że panowie zakorzenieni w punk rocku siedzieli sobie tutaj (studio Amanity), no i ja (pipi), szybki gitarzysta, szkolony w pokoju sześć metrów na siedem, z taśmą magnetofonową i warsztatami Wojciecha Ciechowskiego, postanowiłem wyruszyć w świat. Znalazłem ich, zapukałem do drzwi. Nie było: „Proszę pana, czy mogę z panem pograć”. Zapytałem się, czy moglibyśmy się spotkać, żeby pograć, i tak się zaczęło. Moje metalowe wymiatanie z ich typowo punk rockowymi korzeniami zaczęło się spotykać wciąż, wciąż, wciąż. Zaczęło się zagłębiać i pogłębiać. Płyta, „Nieoczekiwanie” - pomieszanie jeża z wężem. Dzięki niej wygrałem się i solowo jestem spełniony. Z perspektywy czasu zrozumiałem jedną bardzo ważną rzecz: w muzyce najważniejsza jest melodia i energia. Energia wcale nie musi być podyktowana ilością dźwięków i to jest świetne. Każdy gitarzysta, który to zrozumie, staje się muzykiem dojrzałym i wiele mu wróżę. Tak się stało ze mną w tej chwili. Jestem pozbawiony frustracji i kompleksów, jeśli chodzi o granie na gitarze. Jeśli ktoś gra szybciej – to świetnie ( śmiech). Panowie musieli notabene podłączyć się do tego pędzącego gitarzysty i zaczęli swoje punk rockowe łupu tupu nieco rozwijać.

 

Misiek: Kto jest liderem zespołu?
Mokry: Kto jest liderem?
Lejci: Kto jest liderem?
Szunio: Jak chcesz, to możesz być Ty (wskazuje na Miśka)
Lejci: Myślę, że znaleźliśmy się w bardzo dobrym momencie. Świetnym, żeby wydać płytę. My już nigdzie nie szukamy.
Szunio: Znaleźliśmy.
Lejci: Po prostu zwykła gitara, zwykły piec, zwykły bas, zwykły wzmacniacz, zwykła perkusja. Energia wynikająca z ludzi, to jest coś, na czym chcemy bazować.
Szunio: Jak powiedziano, tak zapisano: punk’n’core’n’rock’n’roll i tak już zostanie.

 

Dragu: Więc jak z Waszą kolejną płytą?
Szunio: Nie potrafimy tego dokładnie powiedzieć, ale to jest dobry rok, aby ta płyta w końcu się ukazała.
Mokry: Wszyscy czujemy, że to jest dobry rok na tę płytę. Przygotowujemy się do tego i mamy nadzieję, że ona w tym roku powstanie. Materiał jest już zasadniczo zamknięty. W paru utworach brakuje nam jeszcze słów. Jednak tego jest naprawdę mało. Muzyka jest już gotowa, teraz pozostaje ją doszlifować. Studio wybrane, brakuje tylko pieniędzy i ruszamy w podroż nagrywać.
Lejci: Jeśli chodzi o rozmowę na temat nowej płyty, polecałbym to odłożyć, gdyż my do tej płyty podchodzimy dość długo. Nie chciałbym mówić wam za rok, że ta płyta ukaże się za dwa lata. Może tak: zrobimy wszystko żeby wyszła w tym roku.

 

 

 

Dragu: Kłócicie się?
Mokry: (pipi), człowieku, w tym jesteśmy lepsi niż w muzyce.
Lejci: Żeby to funkcjonowało w taki sposób jak teraz, musieliśmy trochę przejść. Były sytuacje ekstremalne, gdzie działalność Amanity, mogłoby się wydawać, wisi na włosku. Z perspektywy czasu uważam, że to wszystko tylko tak groźnie wyglądało. Łączy nas muzyka, to jest bardzo dużo.
Mokry: Ja uważam, że proces twórczy czegokolwiek, jeśli robi się coś w grupie, zawsze jest okupiony jakimiś kłótniami. Jeżeli wszystko byłoby robione na „cześć”, „dzień dobry” i „fajnie jest”, to by  nie było prawdziwe,  pozbawione emocji. W naszej muzyce jest trochę gniewu i on również musi lekko odbić się w próbach.
Szunio: Poza tym sytuacja i w domu, i w pracy. Przychodzisz na próbę i nic ci się nie chce, ktoś coś mówi, a ty go atakujesz. Na szczęście po chwili energia się rozładowuje.
Mokry: My się godzimy szybciej, niż się kłócimy, ale to wszystko przez muzykę. To właśnie nas najbardziej łączy.
Szunio: Wiele małżeństw nie przetrwało tyle, co my razem.

 

Dragu: Trzymając się tematu małżeństw... Co o Waszej pasji sądzą Wasze Kobiety?
Mokry: Moja Kobieta sądzi, że to jest niezły gadżet i zawsze mnie wspierała w tym wszystkim i bardzo mi pomaga. Choćby tym, że jestem wolny. Ona mówi: „rób to, bo to lubisz” i to jest fajne.
Lejci: Ale co ja mam niby powiedzieć? Chodzi o to, że przez te wszystkie lata, tak naprawdę każdy by się przyzwyczaił do naszego hobby. My niezmiernie dziękujemy naszym Kobietom za wyrozumiałość.  Mamy dzieci, mamy rodziny,  nasze Panie są bardzo elastyczne i życzę wam takich kobiet w waszym życiu. Żeby pozwalały wam na wasze hobby, na pragnienia, na chłopięce marzenia. Na koniec chciałbym podkreślić jedną bardzo ważną medialnie  rzecz: dobrze, że Szunio jest aktualnie  kawalerem (śmiech)

 

 Jur: Jak się zaczęło to, że zaczęliście robić imprezy?
Mokry: Piętnaście lat temu przyszedł do nas kolega Garnek i powiedział, żeby zrobić imprezę urodzinową.
Lejci: Poprosił nas, żebyśmy tam zagrali.
Szunio: Pierwsza impreza odbyła się w niezależnym klubie, w GOK-u, były to urodziny Garnka i zagrały trzy kapele. Następnie odbyły się Andrzejki w Krzewiu.
Mokry: Wtedy właśnie narodził się pomysł, żeby robić imprezy.
Lejci: Ja pokoleniowo jestem w innej sytuacji, imprezy w Krzewiu były dla mnie zdarzeniami przełomowymi.
Szunio: Od tego się zaczęło.
Mokry: Stwierdziliśmy, że chcemy zapraszać kapele, które chcą grać.
Szunio: Koncerty odbywały się na bardzo kiepskim sprzęcie, ale odbywały się i przychodzili ludzie. Najpierw było to 150 osób, rok później 200, w ostatnich latach, gdy np. grał Abbadon, było 360 osób z biletów.
Mokry: Cały czas borykaliśmy się tam z problemami logistycznymi. Nie mieliśmy swojego sprzętu, świateł, dekoracji. Zawsze trzeba było zbierać wszystkich kolegów, wszystkie dostępne samochody, cały sprzęt. Zawsze też budowaliśmy scenę, sami dekorowaliśmy salę. Sprzęt był wynajmowany lub pożyczany.
Pojawiła się okazja: Benek  z firmą Opposite. Znaleźliśmy u niego małą salkę i postanowiliśmy przenieść się do Gryfowa. Wpadliśmy wtedy na genialny pomysł organizacji imprez w Opposite. Benek z Anetą zgodzili się na to od razu. Pierwsze imprezy były od razu udane, wszystkie następne były lepsze. Wspominamy ten czas mega wspaniale i myślimy że on wróci.
Lubimy robić koncerty, wręcz to kochamy. Należy się to wszystkim kapelom, z którymi graliśmy i z którymi będziemy grać. Przy okazji wywiadu chcielibyśmy podziękować wszystkim ludziom, którzy przychodzili na koncerty. Bez nich to by nie był to samo. U nas jest świetna publiczność, wszystkie kapele, które tu grały były urzeczone tym miejscem i tym, że tu ludzie potrafią tak się bawić.
Szunio: Podobało się i Niemcom i Czechom i Szwedom i Finom, Argentyńczykom. Miejsce i atmosfera robiły wrażenie na wszystkich.
Lejci: Nadal są telefony, e-maile. Opposite dla nich jest ciągle otwartym tematem. Tam po prostu przeżyli coś, czego nigdzie indziej nie udało im się przeżyć. To wszystko właśnie dzięki publiczności i ogromny ukłon w jej stronę.
Szunio: Miło jest na wkładce innej kapeli przeczytać podziękowania właśnie dla ciebie.

 

Dragu: Co dalej? Rodzą się nowe możliwości, pojawiają się ludzie chętni pomóc niezależnej kulturze. Co sądzicie o stowarzyszeniu Mrowisko?
Mokry: Wydaje mi się, że gdyby rzeczywiście było pomieszczenie, to stowarzyszenie by działało. Nie mówię o papierkach, o pieniądzach, czy pozyskaniu środków, bo to sprawa której ja w ogóle nie kumam. Gdyby było stowarzyszenie, które miałoby siedzibę i władze zajmowałyby się papierkami, bo ktoś musi to robić, a reszta byłaby na zasadzie: „Ludzie wchodźcie tu są wasze pomieszczenia, róbcie sobie salkę czy co chcecie”, to ludzi do stowarzyszenia znalazłaby się masa. Dużo młodych chce jednak coś robić. Gdyby było takie miejsce, miasto pomogłoby Opositce, czy też dało inne pomieszczenie, to wtedy to by już samo się napędzało.

 

 


 

 

Majk: Mieliście okazję zagrać w wielu miejscach w Europie, jak jesteście odbierani w innych krajach?
Lejci: Świecie??!! ( śmiech)
Dostaliśmy nawet e-mail z Indonezji, chcą abyśmy zagrali dla nich i zwrócą koszty dojazdu, ale nie są jeszcze do końca zdecydowani. (śmiech) Tak poważnie mówiąc, to graliśmy już w kilku państwach ościennych.
Mokry: Czechy mamy całe zjechane. Czesi to bardzo fajny naród. Lubią żywiołową muzykę, chociaż na początku stoją i się patrzą, dopiero później się bawią. Do Polskiego pogo wiele im brakuje, ale i tak jest celujące. W Niemczech jest nieco gorzej z pogo, choć zdarza się i udane, z reguły wtedy, gdy zabierzemy wraz z sobą jakąś nieliczną grupkę ludzi, która zaczyna się bawić. Niemcy wtedy nie wiedzą za bardzo, co ze sobą zrobić i również zaczynają się bawić, czasem zaskakując nas kreatywnością ruchów. (śmiech)
Szunio: W miejscach, gdzie graliśmy, mieliśmy okazję zagrać z wieloma wspaniałymi kapelami. Chociażby Belli Cosi i Imodium z Włoch, Bankrupt z Węgier, czy też Endstand z Finlandii. Dzięki temu że gramy w wielu miejscach poznajemy mnóstwo ludzi i to jest niesamowite.
Szunio: W 2004 roku udało się nam wystąpić w Czechach na największym w Europie festiwalu punk rockowym.
Lejci: Podczas grania z Włochami doznaliśmy szoku, z nich biła czysta energia.
Mokry: Znowu na Węgrzech krzyczeli ze sceny „Polak i Węgier  dwa bratanki”.
Szunio: Fest Dela Pochoda, piękny festiwal, super kapele i widownia. Koncert odbywał się na otwartym terenie, graliśmy  na przyczepie ciężarówki. Zaraz jak tylko zaczęliśmy grać, publika jęła wymachiwać burtą od owej przyczepy, mnóstwo energii.
Lejci: Genialny koncert, aż sobie później koszulkę kupiłem. ( śmiech)
Mokry: Mówiąc ogólnie to przyjmują nas różnie, ale w większości jest to dobre przyjęcie.

 

 

 

Dragu: Kolejny wywiad po wydaniu płyty - już wkrótce?
Amanita: Mamy taką nadzieję i pozdrawiamy czytelników.

 

przepisywanie: dragu, Majk

foto: niebo

pomoc: Prq, Jur, Misiek, Shexbeer

 

 


amanita muscaria  odloty  wywiad 



   
Cytuj ten artykuł na swojej stronie
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed comment
 

Średnia ocena

   (0 głos)

 


Dodaj swój komentarz
Nazwa
E-mail
Tytuł  
 
Komentarz
   Powiadom mnie o odpowiedziach na ten komentarz
  Mathguard security question:
Q4B         3F2      
  N    4    H     4RO
I7U   OSW   56L      
N      U      4   TR7
C86         FQN      
   
   

Brak komentarzy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »