Nieopodal wsi Kotlina, za dawnych czasów, na górze, która dziś nosi nazwę Kocioł (z niemiecka Kessel) i osiąga wysokość 721 m., stał zamek rycerza Hermanna von Kessel. Kiedy pewnego dnia wybrał się on na wojnę z Maurami, jego zamek został zajęty przez pewnego rycerza-rabusia. Ten obrabował go i zniszczył. Z napadu ocalał jego syn, mały Gottschalk. Uratował go wierny służący wyprowadzając z zamku przez tajne wyjście. Zaprowadził do pobożnego pustelnika o imieniu Wolfgang, który w okolicach dzisiejszej wsi Przecznica wzniósł pustelnie i kaplicę. Tam pewnego dnia młody Gottschalk poznał Erlindę, jedyną córkę rycerza Kunza von Kahlenberg i pokochał ją. Ale jak on, biedny i nie okryty sławą mógł marzyć o poślubieniu tej pięknej dziewczyny. Aby skłonić ojca ukochanej do oddania mu córki, nie wystarczała odwaga i szlachetność serca. Pewnego dnia gruchnęła po okolicy straszliwa wieść. W pobliskie góry przybył bowiem straszliwy potwór, pół orzeł, pół lew o wielkich błoniastych skrzydłach i wybudował gniazdo na wielkim dębie. Strach i groza padły na okolicznych mieszkańców, bowiem Gryf, tak nazywano potwora, nie tylko pustoszył pola, ale polował też na owce i bydło. Zdarzało się, że porywał także dzieci. Gryf nie miał jeszcze potomstwa. Co będzie kiedy pojawi się jego przychówek? W chwili wielkiego zagrożenia dla kraju książe śląski zwrócił się z apelem do mieszkańców: Kto zabije Gryfa i jego potomstwo, ten zostanie wynagrodzony jak na księcia przystało. Usłyszawszy to młody Gottschalk z kotliny natychmiast postanowił stanąć do walki i zdobyć nagrodę, a wraz z nią także ukochaną. Ukrył się w pobliżu dębu, na którym znajdowało się gniazdo Gryfa i czekał aż potwór je opuści. Kiedy tak się stało, wdrapał się na drzewo i podpalił siedzibę Gryfa. Znajdujące się w gnieździe młode udusiły się i spłonęły. Widząc z daleka co się dzieje, Gryf lotem błyskawicy rzucił się do gniazda, aby ratować młode. Jednak machając skrzydłami rozniecił jeszcze większy płomień i poparzony spadł na ziemię. Tutaj czekał już sprytny młodzian i bez trudu pokonał ranne i osłabione zwierze. Książe dotrzymał słowa i ofiarował młodzieńcowi rozległe włości nad Kwisą, od gór aż po Gryfów Śląski, zas jako dziedziczna siedzibę dla książecej pary, zamek zwany od tej pory zamkiem Gryf.
|