Rozmowa przeprowadzona w dniu 17.04.2005 po zakończeniu ligowego spotkania z Orłem Mysłakowice (1:1). - Jeszcze przed rundą wiosenną gryfowscy kibice podejrzewali, że sędziowanie może być nieprzychylne dla ich drużyny. Skąd mogły brać się takie podejrzenia? - Stąd, że to nie pierwszy raz sędziowie dają taki pokaz stronniczego sędziowania przeciwko nam, jak dzisiaj, a niektórzy "panowie w czerni" publicznie wypowiadają się, że Gryf ma spaść i będzie przez nich "kręcony", usprawiedliwiając się hasłem: "bo szef tak kazał". - Już tydzień temu, w meczu ze Spartą Zebrzydowa można było mieć sporo wątpliwości, co do pracy sędziów. Mówił Pan wtedy, że skoro wynik jest korzystny, to do prowadzenia zawodów nie można się przyczepiać. Potwierdzi Pan to dzisiaj? - Nie podejmowałem się tydzień temu oceny sędziowania, chociaż nie było ono idealne. Nie chciałem wywoływać wilka z lasu, ale co się odwlecze, to nie uciecze, czego nie udało się dokonać sędziom w meczu ze Spartą, udało się w połowie Panu Kamińskiemu w Mysłakowicach. Pan Kamiński przeszedł dzisiaj sam siebie i zrobił z meczu parodię. Pokazał, jak nie powinno się sędziować, albo jak kto woli: pokazał, jak wygląda prawdziwa "rzeźba". - Dziś w meczu z Orłem sędziowanie nie tylko budziło podejrzenia, ale i zażenowanie. Warto dodać, że sami kibice z Mysłakowic głośno dziwili się decyzjom podejmowanym przez arbitra Kamińskiego. Mógłby Pan ocenić sytuację z 36. minuty, kiedy to Gryf stracił dwóch zawodników? - Tu nie ma co oceniać. W 36. minucie było 1:0 dla nas, a to widocznie nie było w założeniach Pana Kamińskiego, więc musiał coś zrobić. Co zrobił? Dosłownie za nic dał Pawłowi Damowi drugą żółta kartkę, a w konsekwencji czerwoną. Zaś Adamowi Markiewiczowi także nie wiem dlaczego została przyznana czerwona kartka. Stałem dwa metry od całej zaistniałej sytuacji i nie słyszałem żeby Adam powiedział to, co sobie wymyślił boczny sędzia. Po prostu sędzia myślał, że grając w 14. na 9., przegramy. Schodząc do szatni w przerwie zarząd Mysłakowic już uradowany dziękował Panu Kamińskiemu, a ten nie wiedząc, że za nim idzie ktoś z Gryfa skwitował: "to już jest po jabłkach". Jak się później okazało, nie do końca to się potwierdziło. - Nie uważa Pan, że może to być jakiś spisek sędziowski wymierzony przeciwko drużynie Gryfa? - Tak, to jest spisek przeciwko nam. Według sędziów mamy w tym sezonie zlecieć z klasy okręgowej. - Cóż mogą począć kibice jeżdżący na mecze wyjazdowe za swoim klubem? Nie dość, że fani Gryfa przeznaczają na swoją pasję swój czas, pieniądze, to w dodatku tracą jeszcze nerwy oraz moralne poczucie gry fair. Wszystko to za sprawą "panów w czerni"... - To się mija z celem, najbardziej szkoda mi jest właśnie kibiców, bo wiem, ze są całym sercem za nasza drużyną. "Panowie w czerni" niszczą całe piękno tego sportu, oszukują nie tylko zawodników, ale i kibiców. Dzisiaj było to bardzo widoczne, bo nawet kibice z Mysłakowic śmiali się z arbitra i gratulowali nam dobrej postawy. Jest mi bardzo przykro, że nasi kibice przeżywają takie chwile, ale my nic nie możemy zrobić. Możemy tylko walczyć z arbitrami taką grą, jaką pokazaliśmy dzisiaj. Kochani Kibice Gryfa, my gramy dla Was, postaramy się żebyście byli zadowoleni z naszej gry. - A jak Pan ocenia naszych graczy? Należą im się chyba brawa za bohaterską walkę do samego końca i miano drużyny z charakterem? - Nasi zawodnicy zasługują na słowa uznania, bo grając w 14. (wliczając w to niesprzyjającą trójkę arbitrów) na 9. trudno dowieść dobry wynik do końca. Im się to udało. Serdecznie im za to dziękuje. Chłopcy pokazali dzisiaj charakter. Zrobili coś, co wydawało się niemożliwe. - Są jakieś perspektywy na to, aby sędziowie traktowali Gryfa na równi z innymi klubami? Trudno powiedzieć, jak się nie po raz pierwszy ogląda taki mecz. Wśród kibiców był również wice-prezes OZPN, Pan Adam Kownacki. Wymieniliśmy kilka zdań i Pan Adam zadeklarował, że nie zostawi tego tak, bo dzisiaj był świadkiem bandyctwa sędziowskiego. Cieszę się, że był świadkiem czegoś, co ma miejsce już od dawna. Powodzenia Panie Adamie w swoich działaniach walki ze stronniczymi arbitrami.
Rozmawiał: Dobrzan
|
|
|