Wywiad z trenerem Gryfa, Tomaszem Cabałą
13-08-2007

Odsłon : 348


Rozmowa przeprowadzona 13 sierpnia 2007 r.


Kiedy stało się jasne, że będziesz trenować Gryfa? Było to dla Ciebie w jakimś stopniu zaskoczenie czy może spodziewałeś się, że po odejściu Wiesława Sapińskiego, to właśnie Ty możesz być jego następcą?

Tomasz Cabała: Na pewno się tego spodziewałem, dochodziły mnie już takie głosy z zarządu. Rozmawiałem też ze starszymi kolegami z zespołu. Jesteśmy już zgrana ekipą, że mogliśmy sobie spokojnie na ten temat porozmawiać. Kilka lat wcześniej grałem w tym zespole, wszyscy się znamy i doszliśmy wspólnie do wniosku, że potrzebna jest zmiana trenera. Lepiej żeby to wziął ktoś swój, niż ktoś obcy.

Istnieje w Gryfie jakaś rada drużyny, mająca pewien wpływ na sprawy w zespole?

Z tego, co wiem, to nie istnieje. Można powiedzieć, że to źle, bo ogólnie – nie najlepiej się tu dzieje, jeśli chodzi o zespół.

Jak ma się sprawa Twojego doświadczenia trenerskiego?

Z trenerką miałem jeden epizod, który zakończył się moja porażką. Zostałem zwolniony z Włókniarza Mirsk, który prowadziłem przez trzy miesiące w trakcie rozgrywek. Na pięć kolejek przed końcem zostałem zwolniony. Uważam, że trochę pochopnie to uczyniono, ponieważ zostało kilka spotkań, które musieliśmy wygrać: ze zdegradowaną Olszyną i z wycofanym Woskarem Szklarska Poręba. Zarząd Włókniarza stawiał mi różne warunki, żebym ustawiał zespół tak, jak oni chcą. Powiedziałem, że albo jestem trenerem i sam odpowiadam za skład, odpowiadam za całość zespołu, albo zostanę zwolniony. Tak się skończyła moja przygoda w Mirsku. Jak widać, moje doświadczenie na stanowisku trenera nie jest zbyt duże.

Nie boisz się presji? Gryfów nie jest dużym miastem, ale szkoleniowcy nigdy nie mają tu łatwo...

Tak, w Gryfowie jest ciężki temat dla piłki. Nie ma tutaj jednego bądź kilku zapaleńców na punkcie piłki, jak na przykład w Mirsku czy we Lwówku lub swego czasu w Lubaniu.

Czyli sponsora?

Sponsora między innymi, ale także ludzi, którzy są przychylni dla piłki. Mówi się, że w danym miejscu jest klimat dla piłki lub go nie ma. W Gryfowie tego klimatu nigdy nie było, mam nadzieję, że to się zmieni. W tej chwili nie jest najlepiej. Są ludzie, którzy chcą działać w tym klubie i działają od wielu lat. W zasadzie to tylko zmieniają się miejscami, odchodzą i później znów wracają, nic się innego nie dzieje.

Opowiedz o zmianach personalnych w drużynie. Kto oficjalnie nie jest już zawodnikiem Gryfa, a kto nowy od nadchodzącego sezonu będzie bronił barw Gryfa?

Doszło do nas trzech chłopaków, z których dwóch znam na tyle dobrze, że z jednym z nich grałem w jednym klubie, drugiego się zna z naszych ligowych boisk. Trzeci chłopak to wychowanek naszego klubu, Arkadiusz Rewers. Jego w ogóle nie znałem, ale jest on wychowankiem naszego klubu, odszedł do szkółki w Zielonej Górze, a teraz powrócił do naszego klubu. Nazwiska pierwszej dwójki to Daniel Faganus i Kamil Bełzowski. Obaj przyszli do nas z Leśnej. Zobaczymy, jak będą się sprawować. Mam nadzieję, że będą to wzmocnienia, a nie tylko uzupełnienia składu. Potrzebna nam jest świeża krew. Wiadomo, jak tu jest, chłopaków jest jedenastu, przychodzą i muszą grać.

Chodziła plotka o wzmocnieniach z Wałbrzycha... Ten kierunek jest od paru lat modny w Gryfowie.

W naszym regionie jest tak, że jest mało ludzi do grania. W większych aglomeracjach, jak Wałbrzych czy Wrocław, zawsze jest sporo osób do gry i oni nie mieszczą się w zespołach, a chcą grać. Tacy zawodnicy emigrują na nasze tereny. Pozyskiwanie zawodników z Wałbrzycha zapoczątkował Włókniarz Mirsk i Łużyce Lubań. Prowadziliśmy rozmowy z pewnymi zawodnikami, ale ich transfery nie doszły do skutku z różnych przyczyn, także finansowych, bo powiedzmy sobie – nikt z Wałbrzycha nie przyjedzie tutaj za czapkę śliwek. To jest normalne. Na dziś ta sprawa upadła, ten temat może jednak powrócić jeszcze zimą. Jeżeli, nie daj Boże, będzie źle z nami, jeśli chodzi o miejsce w tabeli, to będziemy szukać wzmocnień, bo nikt nigdy nie chce spaść, a na pewno nie ten zespół.

Odnośnie transferów wychodzących, to swego czasu było głośno o odejściu kluczowych zawodników. Nie doszło do tego. Parę słów o tym...

Uważam, że źle by się działo, gdyby nasi chłopcy, którzy tutaj pracują, uczą się, odeszli do klubów ościennych, osłabiając nas. Bierzemy pod uwagę też to, że coraz mniej młodych chłopaków garnie się do sportu. Oni nie czują tej potrzeby żeby grać. Nie wiem, kiedyś było inaczej. Chcieliśmy ich zatrzymać i była kwestia tego, że ktoś uderzył pięścią w stół, powiedział, że albo ci ludzie będą się identyfikować z klubem i z miastem, w którym pracują, mieszkają i żyją, albo mogą odejść, ale faktem jest, że pewne rzeczy po prostu zawdzięczają klubowi i miastu. Władze klubu dały takie ultimatum. Prezes klubu jest jak gdyby podwładnym burmistrza, bo gmina jest głównym sponsorem tego klubu, kładąc w ten klub 60-70 tysięcy złotych rocznie. Można więc powiedzieć, że to burmistrz poprosił tych zawodników, aby nie odchodzili. Burmistrzowi się nie odmawia i przypuszczam, że na takiej zasadzie to się skończyło. Z tego, co wiem, to jeszcze Robert Dżamalis próbuje odejść do Stelli Lubomierz. Jeżeli będzie chciał odejść, to nikt nikogo nie będzie tutaj na siłę trzymać. Tak samo sytuacja Złocika czy Gajewskiego, którzy po pewnych sugestiach postanowili zostać. Jeżeli chcieli by odejść, to by odeszli. Sami zdecydowali, gdzie im będzie lepiej. Może trochę pod przymusem, ale...

Jest takie powiedzenie: „z niewolnika nie ma pracownika”. Czy możesz powiedzieć, że w gryfowskich realiach to się nie sprawdza?

Największa walka była właśnie o Krzysztofa Złocika i Krzysztofa Gajewskiego. „Złotego” na razie z nami nie ma, jest w pracy w Niemczech. Gajewski zaś na początku tego okresu, kiedy było najbardziej gorąco wokół jego zatrzymania w Gryfowie, miał do wszystkich żal. Na tamtą chwilę mówił, że nie mogę na niego liczyć. Teraz już ochłonął, przychodzi i gra całkiem nieźle i mam nadzieję, że będzie grał. Tak, jak mówisz, z niewolnika nie ma pracownika, ale on tez dużo zawdzięcza temu klubowi. Jeżeli trenuje drużyny młodzieżowe w tym klubie, to też powinien identyfikować się z Gryfem. Zdał sobie z tego sprawę i podchodzi teraz normalnie do tego.

Nie wszyscy kibice Gryfa znają wyniki sparingów. Mógłbyś je przybliżyć i ocenić te spotkania oraz pucharowe przetarcie z Olszą od strony szkoleniowej?

Do sparingów nie można podchodzić w sposób obiektywny, bo momentami dysponowaliśmy zbyt małą ilością ludzi do gry. Czasem było ich jak na lekarstwo. Były chwile gdzie dzwoniliśmy do chłopaków z pytaniem, czy mogą zagrać, jeździliśmy po domach, aby mecz się odbył. Część zawodników jest w Niemczech, część była na wczasach i dlatego tak to było.
Odnośnie spotkań kontrolnych, to pierwszy mecz graliśmy we Lwówku Śląskim, gdzie przegraliśmy 1:3 (do przerwy 2:1). Dwie bramki straciliśmy po błędach naszego bramkarza. Niestety, od jakiegoś czasu mamy problem z bramkarzami. Uważam jednak, że to był jeden z lepszych naszych meczów, jeśli chodzi o okres przygotowawczy. Wynik 1:3 można przyjąć z zadowoleniem. Ostatnią bramkę straciliśmy w końcówce spotkania. To był już taki gwóźdź do trumny, ale oceniam ten mecz całkiem nieźle.
Później graliśmy z Kwisą Świeradów. Ten mecz oceniam bardzo źle. Założenia były takie, że mamy nie stracić bramki. Straciliśmy je aż trzy, z czego dwie w drugiej połowie. Przegraliśmy 3:2.
Kolejne spotkanie to wyjazd do Marciszowa na festyn. Pojechaliśmy w dziesiątkę i dostaliśmy od drużyny Bobra Marciszów bramkarza. Wyniku 2:2 nie można zbytnio brać pod uwagę, gdyż mecz rozgrywany na festynie potraktowaliśmy bardziej jako zabawę.
Na następne spotkanie pojechaliśmy do Lubomierza w dziewięciu. Dostaliśmy do składu dwóch chłopaków od Stelli. Przegraliśmy 3:2, z czego wszystkie bramki dla nich strzelili zawodnicy z Gryfowa – dwie Robert Dżamalis, jedną Krzysztof Ziablicki.
Jedyny sparing, w którym zagraliśmy razem z rezerwą, bo było nas czternastu to spotkanie w Mirsku. Było to niezłe przetarcie i uważam, że zagraliśmy niezły mecz. Straciliśmy bramkę w ostatniej minucie przy naszym rzucie rożnym i jest to nie do pomyślenia, ale tak to bywa. Wygraliśmy ten pojedynek 2:1.
Kolejny mecz rozegraliśmy z Włókniarzem Leśna. I tam, tak jak już w Mirsku grał z nami Daniel Faganus, tak już w spotkaniu z Leśna grał u nas Kamil Bełzowski. Po tym sparingu dogadaliśmy się z tym zawodnikiem, aby występował w naszym klubie. Nasza gra w tym starciu była trochę więcej poukładana, ale były jeszcze mankamenty, głównie w grze ofensywnej.
Ostatnim sprawdzianem przed ligą było pucharowe spotkanie z Olszą Olszyna. Wygraliśmy 1:0 po bramce Ślusarczyka. Na bramce bronił u nas zawodnik, który występuje na co dzień w polu w drużynie juniorów. Nie był to mecz rewelacyjny, ale chłopaki byli po kawalerskim, także wynik był w miarę dobry, gra może mniej. W końcówce graliśmy w dziesiątkę, bo Daniel Faganus naciągnął sobie mięsień dwugłowy, ale dowieźliśmy ten wynik do końca.

Parę słów o trudnościach związanych z trenerką w Gryfie. Wakacje wybitnie nie sprzyjają pracy w klubie z „okręgówki”. Jak bardzo zagraniczne wyjazdy zawodników i zawirowania transferowe – głównie wśród graczy chcących odejść z Gryfowa – zakłóciły cykl przygotowań?

Ładnie to ująłeś – „cykl przygotowań”. Tego cyklu przygotowań nie ma w momencie, gdy na trening przychodzi 5-6 osób. W tej chwili wygląda to tak, że przychodzimy i gramy z marszu. Jesteśmy miejscowością przygraniczną i wyjazdy zagraniczne są normalne. Każdy z nas nie żyje przecież z piłki. Okres wakacyjny to także wyjazdy związane z odpoczynkiem. To właśnie przekładało się na mecze sparingowe, gdzie jeździliśmy na przykład w 9-10 osób i to jest cały wykładnik. Wiem, że w wakacje w Gryfowie ciężko zawsze było zebrać ludzi do trenowania, ale za czasów mojej młodości sparing to była taka rzecz, że na trening można było nie przyjść, ale na mecz kontrolny przychodziło nas dwudziestu i każdy chciał choć trochę pograć. Tutaj chciałem zawodnikom zaserwować nie dość, że treningi w tygodniu, to jeszcze uatrakcyjnić okres przygotowawczy dużą liczbą sparingów, rozgrywanych w środy i soboty. Samymi sparingami chciałem piłkarzy zmobilizować do przychodzenia na treningi. Niestety, rzeczywistość jest inna i trzeba się z tym pogodzić.

Mówiłeś, że za czasów Twojej młodości było inaczej, więc co jest z młodzieżą w Gryfowie? Czy jako trener widzisz w drużynie juniorów wyróżniających się zawodników, którzy mogliby za kilka lat stanowić o sile Gryfa?

Z moich obserwacji, jeszcze jako zawodnika w Gryfie, wynika, że dwóch-trzech chłopaków wyróżnia się i na pewno w przyszłości zasilą pierwszy zespołów. Oczywiście, o ile nic się nie wydarzy, czyli na przykład nie wyjadą do szkoły lub nie zmarnują swego talentu na dyskotekach lub w parku z piwem, zamiast przychodzić na treningi. Dwóch-trzech chłopaków może już teraz z nami trenować i nie jest powiedziane, że nie znaleźliby miejsca w pierwszym zespole, ale to wszystko zależy od nich.

Często na tym polu pojawiają się też problemy natury dyscyplinarnej. Co klub taki jak Gryf może zrobić, aby wzbudzić w młodzieżowcu odpowiednią motywację do trenowania? I dlaczego młodzi piłkarze ją zatracają? Nie widać perspektyw przed nimi?

W Gryfowie ciężko mówić o jakimś awansie sportowym. Jesteśmy takim miasteczkiem, gdzie nie ma klimatu dla piłki, nie ma młodzieży, która rzeczywiście garnęłaby się do tego sportu. Któreś tam pokolenie wyszło i zasiliło cały zespół. W tej chwili, można powiedzieć, że prawie wszyscy grają z jednego rocznika, czyli 1979-1980. Nie ma zbytnio metody do zachęcenia młodych chłopaków. Jeśli chodzi o awans sportowy, to Gryfów od zamierzchłych czasów nie grał w czwartej lidze, a wszystkie ościenne kluby takie, jak Czarni Lwówek, Olsza Olszyna, Włókniarz Leśna, Włókniarz Mirsk, Łużyce Lubań miały już IV ligę. Jeżeli nic się w Gryfowie nie zmieni na lepsze, to ten stan rzeczy dalej się nie zmieni. Jak inaczej można młodego chłopaka zachęcić do gry, jak nie przez sportowy awans? Nie można tu mówić o jakiś sporych pieniądzach, bo to jest tylko klasa okręgowa. To, co się dzieje teraz pod tym względem w klasie okręgowej czy w „A” klasach, to w ogóle nie było do pomyślenia za moich czasów.

Jak będzie wyglądać Twoja sytuacja jako piłkarza? Będziesz w stanie pogodzić obowiązki zawodnika i trenera?

Tutaj jest ciężkie pole dla trenera, który gra w pierwszym zespole. Wiadomo, że z boku lepiej to wszystko widać, można to ocenić z lepszej perspektywy. Ciężej jest podejmować decyzje, będąc na boisku, gdzie cały czas coś się dzieje. Nie dość, że odpowiada się za zespół, to jeszcze za siebie jako zawodnika. Grając na pozycji ostatniego obrońcy, jestem od układania zespołu, na moich barkach spoczywa większa odpowiedzialność.

Nie obawiasz się, że gdy Twoje występy mogą być słabsze lub zawalisz bramkę, a będziesz wystawiać siebie w pierwszym składzie, to atmosfera w drużynie może ulec pogorszeniu?

Jesteśmy zgraną ekipą. Każdy może popełnić błędy, gdybyśmy byli nieomylni, gralibyśmy w zupełnie innej klasie rozgrywkowej. Każdy jest tylko człowiekiem. Niestety, praca trenera jest ciężka. Praca zawodnika również, z tym że zawodnik nie odpowiada za wynik w takim samym stopniu jak trener. Zdaję sobie z tego sprawę, że po jednym czy drugim przegranym meczu słowa krytyki spadną na mnie jako na trenera – to jest pierwsza rzecz, a druga - jako na zawodnika.

Jako zawodnik Gryfa znasz tę drużynę od środka. Masz już koncepcję na to, co zrobić, aby nie powtórzyła się sytuacja z poprzedniego sezonu, gdzie niemal do końca Gryf nie był pewny utrzymania?

Chciałem w Gryfie wprowadzić coś nowego, czyli system gry 4-4-2. W klasie okręgowej nikt tak nie gra. Jedynie Czarni Lwówek z tego, co wiem, zaczęli próbować grać w ten sposób. Chcę to wprowadzić, ale jest to ciężki orzech do zgryzienia, ponieważ w tym systemie gra jest trudna. Każdy z zawodników musi – mówiąc żargonem piłkarskim – czytać grę. Trud wprowadzenia systemu 4-4-2 w Gryfie jest tym większy, że w każdym sparingu graliśmy innym składem. Tłumaczenie za każdym razem tego samego nowym osobom może być nudne. Jedynym plusem jest to, że wzmocniliśmy się chłopakami z Włókniarza Leśna. Chciałem też wprowadzić takie coś, żeby ten, kto przychodzi na treningi był nagrodzony grą w meczach. To jest najważniejsze i może to właśnie jest sposób na zmobilizowanie tych chłopaków. Jak ktoś chce wybiec na boisko w pierwszym składzie, będzie musiał zapierniczać na treningu i pokazać na boisku, że jest lepszy od drugiego. Do tej pory tak nie było, bo na mecze przychodziła goła jedenastka i każdy miał miejsce w składzie.

Wobec tego: o co będzie walczyć Gryf w sezonie 2007/08?

Moje ambicje jako trenera są duże, ale trzeba wziąć pod uwagę to, w jakim składzie personalnym jesteśmy w tej chwili. Niestety, trzeba liczyć się z tym, że najwyższą pozycją, jaką zajmiemy, będzie środek tabeli. Oczywiście, nie chcielibyśmy się bronić za wszelką cenę przed utrzymaniem na koniec sezonu, ale grać spokojnie w środku tabeli. Będzie o to bardzo trudno, gdyż nie ma cyklu przygotowawczego, takiego, jaki by miał być.

Najbliższe dwa spotkania Gryf rozegra w ciągu 4 dni i będą to dwa ciężkie wyjazdy. O co będziemy walczyć w tych meczach i czy jest jakiś plan B, jeśli okaże się, że Łużyce i Bobrzanie to zbyt wymagający dla nas rywale? Dobre wejście w sezon to rzecz dość ważna, zgodzisz się z tym?

Oierwszy mecz gramy w Lubaniu, a Łużyce to spadkowicz z IV ligi. Z tego, co wiem to grają tam młodzi chłopcy, ale też się wzmocnili starszymi zawodnikami, którzy powrócili do macierzystego klubu. To na pewno jeden z faworytów z tej ligi. Będzie nam w Lubaniu bardzo ciężko, biorąc pod uwagę nasz kadrowy stan. Jeżeli wywalczymy tam remis, to będzie rewelacja. Każdy gra po to, żeby wygrać mecz, ale z remisu będziemy bardzo zadowoleni. Każdy remis na wyjeździe, to będzie nasza wygrana, więc z Lubaniu będziemy grali zdecydowanie na remis. Sobotni mecz z Bobrzanami się nie odbędzie, ponieważ będziemy mieli w naszym zespole nowożeńca. To spotkanie zostało przełożone na 26 września. Stan cywilny zmienia Krzysztof Marzec. Wiadomo mi o aż dziewięciu zawodnikach, którzy mają być gośćmi na jego weselu. Dobrze się stało, że Bobrzanie zgodzili się na przełożenie tego spotkania. Jeśli, nie daj Boże, przegramy z Łużycami, to będziemy mieli półtora tygodnia przerwy, żeby dojść do siebie i móc przeanalizować swoją grę i nasze słabe punkty. Następny mecz to będzie starcie ze Zjednoczonymi Bolków u siebie, a z beniaminkiem, takim jak ten, musimy wygrywać mecze, bo rzeczywiście na koniec sezonu może tych punktów zabraknąć.

Dziękuję za rozmowę.


Dziękuję.
 
 
Rozmawiał: Dobrzan
 




   
Cytuj ten artykuł na swojej stronie
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed comment
 

Średnia ocena

   (0 głos)

 

Wyświetl 2 z 2 komentarze

...

Przez: Bero (Gość ) 16-08-2007

Fajny wywiadzik Dobrzan :-) Pozdrowienia!

 

» Zgłoś ten komentarz administratorowi

» Odpowiedz na ten komentarz...

Porządek

Przez: Igor (Gość ) 23-12-2007

Czy ktoś w końcu zrobi porządek na tych stronach "GRYFA" ? 
Chyba czas napisać coś nowego, a nie sterczą tu tylko stare informacje i to na każdej z tych stron nawet jeszcze z 2004 roku!!!Odbyły się przecież arcyważne wybory,a o nich ani słowa. Czyż by to koniec GRYFA ?

 

» Zgłoś ten komentarz administratorowi

» Odpowiedz na ten komentarz...

Wyświetl 2 z 2 komentarze



Dodaj swój komentarz
Nazwa
E-mail
Tytuł  
 
Komentarz
   Powiadom mnie o odpowiedziach na ten komentarz
  Mathguard security question:
F4N         RPX      
  L    E    X 4   4FL
XX4   TPC   M3Y      
W      L      N   5DW
C55         QGR      
   
   

 
następny artykuł »
Gryf Gryfów Śląski in the NET
Tabela
Wykres
Ranking typerów
Typuj

Mini tabela

  Dom  WszystkoWyjazd
  P
Lotnik Jeżów Sudecki13
Łużyce Lubań10
Chrobry Nowogrodziec9
Granica Bogatynia9
BKS Bobrzanie Bolesławiec8
 
16 Gryf Gryfów Śląski0
Pełne dane
  P
Olimpia Kamienna Góra19
Łużyce Lubań19
Lotnik Jeżów Sudecki17
Czarni Lwówek Śląski16
Twardy Świętoszów15
 
16 Gryf Gryfów Śląski0
Pełne dane
  P
Olimpia Kamienna Góra12
Czarni Lwówek Śląski10
Twardy Świętoszów9
Łużyce Lubań9
Pogoń Markocice6
 
16 Gryf Gryfów Śląski0
Pełne dane

Następny mecz

Koniec rundy!

Sonda Gryfa

Czy Twoim zdaniem zdaniem w Gryfowie brakuje miejsc rozrywki?
 
Chciałbyś, aby serwis gryf.gryfow.info opisywał wszystkie gryfowskie kluby piłkarskie?