Mimo, iż niewiele wody w Kwisie upłynęło od tragicznego w skutkach pobicia w okolicach mostu, okazuje się, że sprawa ta bynajmniej nie wpłynęła na obecne działania służb porządkowych. Niedawno okazało się, że gryfowscy policjanci potrafią odmówić interwencji w wypadku zagrożenia zdrowia i życia. O fakcie tym poinformował mnie jeden z użytkowników gryfow.info (dane do wiadomości redakcji). Podczas jednego z ostatnich weekendów, wraz ze znajomymi, chciał wybrać się na imprezę...
W drodze napotkali grupę dziwnie zachowujących się mężczyzn. Mijając się, jeden z nich zahaczył o reklamówkę naszego użytkownika. Z tego powodu nastąpił atak. Pobito go. W tym czasie jego znajomi zdążyli schronić się w pobliskim sklepie. Napastnicy, którym najwyraźniej nie wystarczyło pobicie jednej osoby podążyli za nimi. Teren placówki stał się miejscem gonitwy sprawców za poszkodowanymi. Zareagowała ochrona, której udało się wyprosić agresywnych mężczyzn ze sklepu. Sprawcy jednak nie odeszli. Stali przed sklepem czekając na poszkodowanych. Jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji było wezwanie policji. Po dodzwonieniu się i dwukrotnym zgłoszeniu dyżurny poinformował, że policjanci są teraz zajęci inną sprawą i nie zainterweniują. Sytuację uratował dopiero telefon do rodziców, którzy przyjechali samochodem pod sklep i zabrali poszkodowanych do domu. Od zajścia minęło kilka tygodni. Pobity użytkownik narzeka, że ostatnio musiał udać się do szpitala na wysysanie krwi z krwiaka, który pojawił się kilka dni po zajściu. Z perspektywy wydarzenie można ocenić jako tragikomiczne, aczkolwiek poszkodowani widzą to nieco inaczej. Czytelnika szczególnie oburzyła jedna rzecz. Podczas przesłuchania, które miało później miejsce, policjant spisujący zeznania spytał, ilu było sprawców, a ile osób było razem z pobitym. Po usłyszeniu odpowiedzi, że poszkodowanych było więcej niż atakujących, policjant zasugerował, że problem powinni byli rozwiązać siłowo, a nie wzywać policję. O sprawę udało mi się zapytać dwie osoby, które były „zamieszane” w zdarzenie, a nie były poszkodowanymi. Obydwie proszą o anonimowość. Po wysłuchaniu tych głosów utwierdziłem się w przekonaniu o zbyt luźnym podejściu policji do zgłoszenia. Po oficjalny komentarz gryfowska komenda odsyła do rzecznika prasowego we Lwówku Śląskim. Nieoficjalnie dowiedziałem się sporo. Nie uzyskałem odpowiedzi tylko na jedno pytanie - czy w Gryfowie brakuje policjantów? Od świadka w sklepie dowiedziałem się, że policjanci kazali na siebie zaczekać około 30 minut. We wrześniowym wydaniu Kuriera Gryfowskiego pojawił się raport zatytułowany: „Ocena bezpieczeństwa na terenie miasta i gminy Gryfów Śląski". Według zawartych w nim statystyk w roku 2007 doszło do dwóch rozbojów oraz jednego pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Nasuwa się pytanie, czy przypadkiem tak niska, mało prawdopodobna statystyka, nie jest spowodowana opieszałością naszych służb porządkowych? Co w takim razie mają robić mieszkańcy ? Bać się wychodzić z domu? A może najlepszym rozwiązaniem jest nieoficjalna rada, jaką przy składaniu zeznań usłyszał nasz użytkownik? Zapraszamy do dzielenia się z redakcją gryfow.info takimi i podobnymi sprawami. Chętnie napiszemy o Waszych problemach. Piszcie na mariusz.dragan@gmail.com
pobicie
policja
przestępstwo
|
|
|
sin city
Przez: prku (Zarejestrowany ) 12-12-2007
» Zgłoś ten komentarz administratorowi
» Odpowiedz na ten komentarz...