Ręce, które lepią (Odloty)
23-12-2007

Odsłon : 484


Ręce, które lepiąStiw to jeden z najbardziej kreatywnych mieszkańców Gryfowa - rysuje komiksy, tworzy swoją grę RPG, do tego ma zdolności modelarskie. Na jednej z półek w jego domu stoi kilkanaście figurek. Stiwen wykonał wszystko sam, z najzwyklejszej w świecie modeliny. Oto wywiad z Michałem przeprowadzony do Odlotów 4/2007.

Dragu: Od kiedy robisz takie figurki? 

Stiw: Od najmłodszych lat lubiłem bawić się modeliną. Kiedy nie mogłem kupić sobie jakiejś zabawki, bo była za droga lub niedostępna w sklepach - sam sobie ją lepiłem. W ten sposób powstawały figurki przedstawiające bohaterów kreskówek takich jak Wojownicze Żółwie Ninja lub G.I.Joe, a parę lat później Pokemony i Digimony, które lepiłem dla młodszego brata. W pewnym momencie mojego dzieciństwa, zainspirowany grą na Amigę "Moonstone" i figurkowymi systemami bitewnymi, zacząłem rzeźbić różne rycerzyki, trolle, smoki i inne tego typu paskudztwa. Mniej więcej wtedy narodziła się pasja, do której co jakiś czas powracam. 

Dragu: Ile zajęło ci wykonanie najtrudniejszego modelu i co to było? 

Stiw: Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Nie liczę godzin spędzonych przy stole, tym bardziej, że nigdy nie robię figurki od początku do końca. Zwykle jest tak, że zaczynam coś robić, potem to odkładam i wracam do tego po paru dniach/tygodniach/miesiącach. To zależy od humoru. Często zdarza mi się zacząć w międzyczasie inny projekt.

Tak samo nie wiem, która z moich figurek była najtrudniejsza. Dość frustrujące było to, gdy kiedyś zachciało mi się ozdobić pewnego gada dużą ilością łusek. Miałem z tym trochę zabawy. Musiałem narobić mnóstwo malutkich kuleczek i poobklejać nimi wspomnianą figurkę. Co chwilę mi się coś odkruszało i trzeba było poprawiać, ech... Właściwie figurka ta nie jest moim największym osiągnięciem, wymagającym ode mnie jakichś specjalnych umiejętności - teraz robię lepsze. Po prostu kosztowała mnie najwięcej nerwów. 

Dragu: Ciągle robisz je w taki sam sposób? 

Stiw: Proces produkcji jest ciągle taki sam. Najpierw ugniatam masę w palcach, potem modeluję, na końcu wrzucam do piekarnika i gotowe. Jak dotąd modelina pozostała moim ulubiony tworzywem. Próbowałem rzeźbić z glinki samoutwardzalnej, ale ten materiał nie nadaje się do tak małych form ( mowa tu o ludkach wysokości 8-10 cm). Na „green stuff” - masę modelarską, której używają profesjonaliści - trochę szkoda mi kasy. Jedyną zmianą jaka z czasem zaszła w moim warsztacie było to, że oprócz palców zacząłem wykorzystywać jakieś improwizowane narzędzia jak żyletki czy wykałaczki. To pozwoliło mi na dokładniejsze wykonywanie szczegółów. Na razie wykałaczki są wystarczające, może kiedyś przerzucę się na miniwiertełka, lupy, dłutka i pilniczki, ale to raczej dalsza przyszłość. 

Dragu: Jaka jest tematyka twoich prac? 

Stiw: Jeśli chodzi o tematykę, to jak już wcześniej wspomniałem, dominują motywy fantastyczne i inspirowane przez popkulturę. Czasami są to postacie z filmów czy gier komputerowych, ale to co lubię najbardziej to... potworasy! W mojej dotychczasowej twórczości pojawiły się między innymi: smok, minotaur, kilka wilkołaków, rogate potwory z trupimi czachami, a także coś z mackami i zębami. Próbowałem nawet kiedyś zrobić gryfa. Taki swojski akcent. Ale było to w ramach eksperymentów z gliną i porzuciłem ten projekt. Teraz stoi niedokończony na półce i czeka na swoją kolej. 

Dragu:  Projektujesz swoje wizje najpierw na papierze? 

Stiw: Czasami tak. Zależy czy pomysł jest od początku mój. Jeśli tak, to nie potrzebuję żadnych szkiców czy czegoś w tym stylu. Po prostu sobie fristajluję. Zaś jeśli chodzi o wykonanie postaci np. z jakiejś gry konsolowej, wtedy staram się jak najdokładniej ją odwzorować. Wówczas muszę sobie zaznaczyć w co dany ludzik ma być ubrany, jaką ma mieć spluwę czy inny ekwipunek. Taki szkic składa się właściwie z paru szybkich kresek, więc nie jest to jakieś poważne projektowanie. 

Dragu: Czy z taką pasją można jakoś powiązać swoją przyszłość? 

Stiw: Mam nadzieję, że tak. Gdzieś tam na zachodzie, jest przecież rynek i są ludzie, którzy zajmują się tym profesjonalnie. Póki co, w Polsce sprawa nie wygląda zbyt różowo, ale mimo to w sklepach internetowych można czasem natknąć się na figurki polskich rzeźbiarzy. Zatem kto wie... może gdzieś, kiedyś... 

Dragu: Masz jakiś pomysł, którego jeszcze nie udało ci się zrealizować? 

Stiw: Mam całe mnóstwo pomysłów, których nie zrealizowałem. Niestety mam słomiany zapał i nie umiem przez dłuższy czas zajmować się jedną rzeczą (dlatego dotąd nie powstał ósmy numer Obstruktora, ale ja nie o tym). Od paru miesięcy po moim biurku walają się: niedokończony wilkołak, księżniczka Mononoke bez rąk i nóg i inne śmieci. Chciałbym w przyszłości opanować też umiejętność odlewania swoich figurek. Przeczytałem kiedyś parę poradników na ten temat znalezionych w Internecie. Zakupiłem potrzebne materiały, ale jak dotąd efekty moich eksperymentów nie były zadowalające. Na razie dałem sobie z tym spokój. Lecz jak to mówił Arnold Schwarzenegger w filmie Terminator 2 - I'll be back :).

stiw2
  
stiw1

stiw4

stiw3

dragu  odloty  stiw  sztuka  wywiad 



   
Cytuj ten artykuł na swojej stronie
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed comment
 

Średnia ocena

   (0 głos)

 


Dodaj swój komentarz
Nazwa
E-mail
Tytuł  
 
Komentarz
   Powiadom mnie o odpowiedziach na ten komentarz
  Mathguard security question:
NWT         OGN      
K B    Q    4     YK1
X7B   QC4   1IS      
  O    1    K T   7WA
BML         7II      
   
   

Brak komentarzy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »