Soma - historia powstawania płyty
10-03-2008

Odsłon : 149


W wywiadzie zamieszczonym w Odlotach #2 zespół zapowiedział, że chciałby aby nowa płyta ukazała się jak najszybciej, być może jeszcze w 2007 roku. I stało się, SOMA ujrzała światło dzienne 6 grudnia 2007 roku. Ale zacznijmy od początku…

Do nagrania płyty Amanita Muscaria przymierzała się już od dawna. Kompakt i kaseta „Nieoczekiwanie” ukazały się w 1999 r., demo „Hard Progressive Punk” w 2002, a „Prośba o piosenkę” w roku 2004. W tym czasie styl Amanity ewoluował, a zespół wyraźnie dojrzał. Jak powiedział Lejci, gitarzysta kapeli: „w muzyce najważniejsza jest energia, i wcale nie musi być ona podyktowana ilością dźwięków”. Tę energię od dawna można było poczuć na koncertach, kumulowała się, materiału muzycznego przybywało i w końcu na jednej z prób w styczniu zapadła decyzja: nagrywamy.

Image Hosted by ImageShack.usBardzo ważną sprawą był wybór studia, w którym zespół miał zarejestrować materiał. W Polsce jest kilka niezłych miejsc, w których nagrywają kapele niezależne: Serakos w Warszawie, Black Bootle w Toruniu czy StudioX w Olsztynie. Wiadomo było, że jeśli perkusja będzie brzmiała słabo, to reszta nagrań też wypadnie kiepsko. Zespół przesłuchał masę albumów zarejestrowanych w różnych miejscach właśnie pod kątem brzmienia perkusji (pozostałych instrumentów oczywiście również). Bardzo dobrze wypadły bębny na płycie „Master Copy” kapeli Upside Down. Rzut oka do wkładki i wszystko było jasne. Studio Taklamakan w Opalenicy koło Poznania, realizator nagrań Przemyslaw Perła Wejmann, gitarzysta kapeli Guess Why, swego czasu zasilający również szeregi Acid Drinkers. Obecność doświadczonego muzyka za konsoletą była dodatkowym atutem i dawało nadzieje na owocną współpracę.

Trwały rozmowy na temat terminu rozpoczęcia pracy studyjnej, załatwianie funduszy, organizowanie noclegów, transportu, całej logistyki związanej z wyjazdem do Opalenicy. Jednocześnie rozpoczęły się wzmożone przygotowania na miejscu w Gryfowie. Częstotliwość prób została zwiększona do trzech tygodniowo. Zespół ćwiczył grę z metronomem, pracował nad brakującymi tekstami i liniami wokalnymi. Amanita chciała wejść do studia przygotowana najlepiej jak to tylko możliwe. W czasie przygotowań do pracy studyjnej zrezygnowano z występów, w wyniku czego rok 2007 okazał się rokiem, w którym zespół zagrał najmniej koncertów w swojej 11-letniej historii. Nie wszystkie utwory grane przez zespół mogły zostać zarejestrowane. Po drastycznych cięciach przygotowanego materiału, pozostało 13 kompozycji, które miały znaleźć się na płycie. Znaleziono też wydawcę, miał nim zostać znajomy kapeli Kudłaty i jego Wydawnictwo N.I.C z Oleśnicy.

10 czerwca Amanita Muscaria weszła do studia. W pierwszej kolejności zarejestrowane zostały partie perkusji. Szunio po powrocie ze studia tryskał wprost energia zachwycony warunkami  jakie zastali w Opalenicy. Chwalił tez bardzo współpracą z realizatorem, który z miejsca zaprzyjaźnił się z chłopakami z Gryfowa. W studio zostali Mokry i Lejci, pracujący nad ścieżkami gitar. Nagrania trwały od poniedziałku do piątku, weekendy przeznaczone były na odpoczynek. 23 czerwca zespół zawitał do Gryfowa dając koncert razem z Brakiem Ładu, Bladymi Lokami i Armią. Co zabawne, Amanita grała praktycznie bez próby. W studio wszystkie instrumenty nagrywane były oddzielnie i muzycy nie grali razem od ponad dwóch tygodni. Po powrocie do studia okazało się, że Lejci jest chory, co uniemożliwia mu śpiewanie. Konieczna była przerwa. Po zaciekłej walce choroba ustąpiła i ścieżki wokalne udało się w końcu nagrać.

Image Hosted by ImageShack.us
Po zakończeniu sesji nagraniowej przyszedł czas na miksy. Próbki z kolejnymi wersjami utworów Perla przysyłał pocztą elektroniczną. Po kilku uwagach i wprowadzeniu poprawek zespół był zadowolony. Nadeszła pora na mastering. Miał się nim zająć Jarek Smok Smak, kiedyś gitarzysta Post Regimentu, obecnie jeden z najlepszych w kraju realizatorów dźwięku. Niestety komputer na którego dysku twardym znajdowały się utwory miał awarie. Zespół dzwonił do Opalenicy, z pytaniem co teraz będzie. Perła jednak cały czas uspokajał. Po kilku nerwowych dniach materiał udało się odzyskać i wysłać do studia AS ONE w Warszawie.

Po powrocie ze studia Amanita, zaczęła intensywne prace nad przygotowaniem okładki. Potrzebne były tłumaczenia tekstów na język angielski, obiecał zająć się tym wydawca płyty. Pomysłów na grafikę było kilka, wreszcie zespół zdecydował, że wykorzystane zostaną prace zaprzyjaźnionego z zespołem artysty Andrzeja Turka. Techniczną stroną pracy nad okładką zajmował się Sokół, osoba blisko związana z zespołem. Projekt okładki był już gotowy, w książeczce nadal pozostawały jednak wolne miejsca przeznaczone na angielskie tłumaczenia tekstów. A tych cały czas brakowało. W międzyczasie z Warszawy nadeszła przesyłka z płytą matką, na podstawie której miała powstać matryca do tłoczenia kompaktu. Zespół postanowił również zmienić tytuł albumu. Pierwotny tytuł Gdzie JEST SENS zastąpiono nowym: SOMA. Był początek września. Zespół cierpliwie czekał na angielskie wersje tekstów, które pomimo zapewnień Kudłatego nadal nie nadchodziły. Okazało się, że sprawę pokpił człowiek, któremu Kudłaty zlecił wykonanie tłumaczeń, a który najzwyczajniej w świecie postanowił nie wywiązać się z powierzonego mu zadania. Zespół i wydawca podjęli wspólnie decyzję, że wkładka płyty nie będzie zawierać obcojęzycznych wersji tekstów. I tutaj pojawiły się kolejne schody. Problem stanowiły wolne pola pozostawione we wkładce. Charakter prac Andrzeja nie dawał możliwości umieszczenia tekstów na grafikach, wykorzystanych jako tło. Do rozwiązania tego problemu zobowiązał się Sokół, który obiecał w przeciągu tygodnia dostarczyć gotowy nowy projekt digipacku i książeczki z tekstami. Na nowej okładce została wykorzystana fotografia autorstwa Marty Niebieszczańskiej. Zespół zaakceptował nową wersję. Wszystko było już zapięte na ostatni guzik.

Image Hosted by ImageShack.us
Płytę matkę oraz projekt okładki wysłano do wydawcy. Niestety listopad to nie najlepszy czas na tłoczenie płyt cd i drukowanie poligrafii do płyt. Firma która się tym zajmuje przyjmuje w tym czasie masę zleceń przedświątecznych, z których musi wywiązać się w określonym terminie. Produkcja płyty zespołu grającego muzykę niszową schodzi wtedy na dalszy plan. Zespół znowu musiał uzbroić się w cierpliwość. I nareszcie 7 grudnia Szunio odbiera telefon od wydawcy. Tego dnia ukazała się płyta zespołu Amanita Muscaria zatytułowana SOMA. Co zawiera i czy warto się z nią zapoznać? O tym można przeczytać w recenzji znajdującej się w Odlotach.

Neurois 

Fotografie z próby zespołu w dniu 2007.12.11 wykonane przez Draga. 





   
Cytuj ten artykuł na swojej stronie
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed comment
 

Średnia ocena

   (0 głos)

 


Dodaj swój komentarz
Nazwa
E-mail
Tytuł  
 
Komentarz
   Powiadom mnie o odpowiedziach na ten komentarz
  Mathguard security question:
H           EBS      
U U    Q    H S   HYX
CKX   54Q   OA5      
  O    R    Q 5   IT8
  9         X2O      
   
   

Brak komentarzy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »