W wywiadzie zamieszczonym w Odlotach #2 zespół zapowiedział, że chciałby aby nowa płyta ukazała się jak najszybciej, być może jeszcze w 2007 roku. I stało się, SOMA ujrzała światło dzienne 6 grudnia 2007 roku. Ale zacznijmy od początku…
Do nagrania płyty Amanita
Muscaria przymierzała się już od dawna. Kompakt i kaseta „Nieoczekiwanie”
ukazały się w 1999 r., demo „Hard Progressive Punk” w 2002, a „Prośba o
piosenkę” w roku 2004. W tym czasie styl Amanity ewoluował, a zespół wyraźnie
dojrzał. Jak powiedział Lejci, gitarzysta kapeli: „w muzyce najważniejsza jest
energia, i wcale nie musi być ona podyktowana ilością dźwięków”. Tę energię od
dawna można było poczuć na koncertach, kumulowała się, materiału muzycznego
przybywało i w końcu na jednej z prób w styczniu zapadła decyzja: nagrywamy.
Bardzo ważną sprawą był wybór
studia, w którym zespół miał zarejestrować materiał. W Polsce jest kilka
niezłych miejsc, w których nagrywają kapele niezależne: Serakos w Warszawie,
Black Bootle w Toruniu czy StudioX w Olsztynie. Wiadomo było, że jeśli perkusja
będzie brzmiała słabo, to reszta nagrań też wypadnie kiepsko. Zespół
przesłuchał masę albumów zarejestrowanych w różnych miejscach właśnie pod kątem
brzmienia perkusji (pozostałych instrumentów oczywiście również). Bardzo dobrze
wypadły bębny na płycie „Master Copy” kapeli Upside Down. Rzut oka do wkładki i
wszystko było jasne. Studio Taklamakan w Opalenicy koło Poznania, realizator
nagrań Przemyslaw Perła Wejmann, gitarzysta kapeli Guess Why, swego czasu
zasilający również szeregi Acid Drinkers. Obecność doświadczonego muzyka za
konsoletą była dodatkowym atutem i dawało nadzieje na owocną współpracę.
Trwały rozmowy na temat terminu
rozpoczęcia pracy studyjnej, załatwianie funduszy, organizowanie noclegów,
transportu, całej logistyki związanej z wyjazdem do Opalenicy. Jednocześnie
rozpoczęły się wzmożone przygotowania na miejscu w Gryfowie. Częstotliwość prób
została zwiększona do trzech tygodniowo. Zespół ćwiczył grę z metronomem,
pracował nad brakującymi tekstami i liniami wokalnymi. Amanita chciała wejść do
studia przygotowana najlepiej jak to tylko możliwe. W czasie przygotowań do
pracy studyjnej zrezygnowano z występów, w wyniku czego rok 2007 okazał się
rokiem, w którym zespół zagrał najmniej koncertów w swojej 11-letniej historii.
Nie wszystkie utwory grane przez zespół mogły zostać zarejestrowane. Po
drastycznych cięciach przygotowanego materiału, pozostało 13 kompozycji, które
miały znaleźć się na płycie. Znaleziono też wydawcę, miał nim zostać znajomy
kapeli Kudłaty i jego Wydawnictwo N.I.C z Oleśnicy.
10 czerwca Amanita Muscaria
weszła do studia. W pierwszej kolejności zarejestrowane zostały partie
perkusji. Szunio po powrocie ze studia tryskał wprost energia zachwycony
warunkami jakie zastali w Opalenicy.
Chwalił tez bardzo współpracą z realizatorem, który z miejsca zaprzyjaźnił się
z chłopakami z Gryfowa. W studio zostali Mokry i Lejci, pracujący nad ścieżkami
gitar. Nagrania trwały od poniedziałku do piątku, weekendy przeznaczone były na
odpoczynek. 23 czerwca zespół zawitał do Gryfowa dając koncert razem z Brakiem
Ładu, Bladymi Lokami i Armią. Co zabawne, Amanita grała praktycznie bez próby.
W studio wszystkie instrumenty nagrywane były oddzielnie i muzycy nie grali
razem od ponad dwóch tygodni. Po powrocie do studia okazało się, że Lejci jest
chory, co uniemożliwia mu śpiewanie. Konieczna była przerwa. Po zaciekłej walce
choroba ustąpiła i ścieżki wokalne udało się w końcu nagrać.

Po zakończeniu sesji nagraniowej
przyszedł czas na miksy. Próbki z kolejnymi wersjami utworów Perla przysyłał
pocztą elektroniczną. Po kilku uwagach i wprowadzeniu poprawek zespół był
zadowolony. Nadeszła pora na mastering. Miał się nim zająć Jarek Smok Smak,
kiedyś gitarzysta Post Regimentu, obecnie jeden z najlepszych w kraju realizatorów
dźwięku. Niestety komputer na którego dysku twardym znajdowały się utwory miał
awarie. Zespół dzwonił do Opalenicy, z pytaniem co teraz będzie. Perła jednak
cały czas uspokajał. Po kilku nerwowych dniach materiał udało się odzyskać i
wysłać do studia AS ONE w Warszawie.
Po powrocie ze studia Amanita,
zaczęła intensywne prace nad przygotowaniem okładki. Potrzebne były tłumaczenia
tekstów na język angielski, obiecał zająć się tym wydawca płyty. Pomysłów na
grafikę było kilka, wreszcie zespół zdecydował, że wykorzystane zostaną prace
zaprzyjaźnionego z zespołem artysty Andrzeja Turka. Techniczną stroną pracy nad
okładką zajmował się Sokół, osoba blisko związana z zespołem. Projekt okładki
był już gotowy, w książeczce nadal pozostawały jednak wolne miejsca przeznaczone
na angielskie tłumaczenia tekstów. A tych cały czas brakowało. W międzyczasie z
Warszawy nadeszła przesyłka z płytą matką, na podstawie której miała powstać
matryca do tłoczenia kompaktu. Zespół postanowił również zmienić tytuł albumu.
Pierwotny tytuł Gdzie JEST SENS zastąpiono nowym: SOMA. Był początek września.
Zespół cierpliwie czekał na angielskie wersje tekstów, które pomimo zapewnień
Kudłatego nadal nie nadchodziły. Okazało się, że sprawę pokpił człowiek,
któremu Kudłaty zlecił wykonanie tłumaczeń, a który najzwyczajniej w świecie
postanowił nie wywiązać się z powierzonego mu zadania. Zespół i wydawca podjęli
wspólnie decyzję, że wkładka płyty nie będzie zawierać obcojęzycznych wersji
tekstów. I tutaj pojawiły się kolejne schody. Problem stanowiły wolne pola
pozostawione we wkładce. Charakter prac Andrzeja nie dawał możliwości
umieszczenia tekstów na grafikach, wykorzystanych jako tło. Do rozwiązania tego
problemu zobowiązał się Sokół, który obiecał w przeciągu tygodnia dostarczyć
gotowy nowy projekt digipacku i książeczki z tekstami. Na nowej okładce została
wykorzystana fotografia autorstwa Marty Niebieszczańskiej. Zespół zaakceptował
nową wersję. Wszystko było już zapięte na ostatni guzik.

Płytę matkę oraz projekt okładki
wysłano do wydawcy. Niestety listopad to nie najlepszy czas na tłoczenie płyt
cd i drukowanie poligrafii do płyt. Firma która się tym zajmuje przyjmuje w tym
czasie masę zleceń przedświątecznych, z których musi wywiązać się w określonym
terminie. Produkcja płyty zespołu grającego muzykę niszową schodzi wtedy na
dalszy plan. Zespół znowu musiał uzbroić się w cierpliwość. I nareszcie 7
grudnia Szunio odbiera telefon od wydawcy. Tego dnia ukazała się płyta zespołu
Amanita Muscaria zatytułowana SOMA. Co zawiera i czy warto się z nią zapoznać?
O tym można przeczytać w recenzji znajdującej się w Odlotach.
Neurois
Fotografie z próby zespołu w dniu 2007.12.11 wykonane przez Draga.
|
|
|