W poprzednim odcinku:
"- Od dzisiaj pracujecie
razem..." - Edenica i Należność zostają partnerami w sparwie Carlosa Huero
Malitiasa. Mimo uprzedzeń zawiązuje się miedzy nimi mała nić porozumienia. Tymczasem do Moskwy przylatują bracia Carlosa - Dondo i Kapo. Zaraz po tym jak wysiadają z samolotu na ogon siada im
agent GŚpD. Po przekroczeniu granicy z polską Dondo i Kapo udają się
na tajemnicze spotkanie. Agent GŚpD zaczyna robić zdjęcia...
Skończyła się właśnie
czwarta rolka filmu, gdy podejrzane
typki, wraz z Dondo i Kapo, zaczęły wsiadać do aut. Zapłonęły silniki. Agent
zaczął się wycofywać. W głowie kotłowała się myśl, że to co właśnie uwiecznił na
filmie ma wartość o wiele większą niż arsenał, który ma być przehandlowany.
Działał szybko. Wiedział, że jeżeli coś się stanie z tym filmem cała sprawa
okaże się wielką klapą. Ukryty w zaroślach patrzył jak mijają go kolejne auta,
doliczył się siedmiu, w każdym po trzy osoby. Jechali nimi ludzie, którzy mieli
możliwość wpływania na przyszłość naszego świata. Upewnił się dokładnie że
wszystkie pojazdy pojechały, następnie dotarł do ukrytego wcześniej samochodu.
- Na pocztę, zaraz wyślę filmy pocztą. Tak, to jest dobry pomysł, jak by mnie dopadli
film i tak będzie w drodze – w jego myślach toczył się nieustanny monolog.
Czoło pokryło się potem. Z jednej strony czuł jak ważne dowody zdobył, z
drugiej natomiast zwracał uwagę, czy nikt podejrzanie się nim nie interesuje.
Po przejechaniu około 15 km dotarł do pierwszego urzędu pocztowego. Zanim
wszedł do środka odczekał 15 minut na parkingu przed budynkiem. W tym czasie
spalił dwa papierosy. Był już pewien że nikt go nie śledzi.
- Odwaliłem kawał dobrej roboty – pomyślał i odetchnął z
ulgą. Wsiadł do auta, z pokrowca wyjął cztery rolki z filmem, wepchnął je do
kieszeni i wszedł do budynku,
zapominając nawet domknąć drzwi od auta.
Przy
okienku przywitała go miła dziewczyna, o bardzo urodziwej twarzy i ciepłym
głosie. Poprosił o kopertę, a gdy wstała by ją podać, przyjrzał się dokładniej
jej walorom. Nie był to typ kobiety, która wygląda jak wieszak. Wyglądała
zdrowo, miała piękne, pełne kształty. Na jej widok agent GŚpD aż się
uśmiechnął. Spakował paczkę. Chciał ją wrzucić do skrzynki, gdy usłyszał znowu
za swoimi plecami ten ciepły głos.
- Proszę nie
wrzucać, jej do skrzynki –uśmiechnięta dziewczyna zrobiła kilka kroków w jego
kierunku. - Ona dzisiaj już stąd nie
zostanie nadana, dopiero jutro rano listonosz się tu zjawi. Zawsze zabiera
listy dwie godziny po otwarciu urzędu. Widzę, że bardzo panu zależy na nadaniu
tej paczki. Nie widziałam pana wcześniej, a zdradziła pana troskliwość o nią –
ze złożonymi z tyłu rękoma i uśmiechem na twarzy, wierciła dużym palcem u lewej
stopy podłogę.
- Czy, aż tak bardzo zdradzam swą osobą i swoim zachowaniem,
że w tej paczce jest coś bardzo cennego? – zapytał lekko flirtującym tonem, ale
w myślach już opieprzał sam siebie.
- To co w niej jest zupełnie mnie nie interesuje, ale mój
brat jest kurierem konkurencyjnej firmy, i jeśli pan chce, to mogłabym mu ją
dać. On jedzie do miasta i tam mógłby ją wrzucić do skrzynki. Jeszcze dzisiaj
była by w drodze – zaproponowała niepewnie.
- Serio już tego stąd dzisiaj nie wyślę? A ten Twój brat za
ile mógłby ją odebrać? A i nie mów do mnie na pan bo mnie to krępuje. Na imię
mam Antonio, z nazwiska Mariego, a czy mogę liczyć na to, że dowiem się jak Ty
masz na imię? – flirtował, na służbie!!! Był wściekły sam na siebie, walczył z
tym, ale agenci GŚpD, to też ludzie, a on padł ofiarą ludzkiej słabości.
- O, co to za egzotyczne imię? Więc słuchaj Antonio, mam na
imię Agnieszka, ale zanim poznasz nazwisko opowiedz mi historię Twego imienia.
Opowiedz ją na tyle dobrze bym w nią uwierzyła – badała go wzrokiem.
- Nie mam za wiele czasu, ale zdradzę Ci tylko tyle, ile
trzeba, abyś uwierzyła. Pochodzę z Kuby. Jestem agentem GŚpD. To taka nietypowa
policja z dolnego śląska. Jestem ekspertem do spraw przestępczości
zorganizowanej. Mam do wykonania ważną misję, niestety nie mogę Ci zdradzić jej
szczegółów. Ta paczka, którą tutaj mam, musi jak najszybciej dotrzeć do biura
GŚpD w Gryfowie Śląskim. – zastanawiał się, czy dobrze robi , że o tym mówi, to
było takie nieprofesjonalne. Jednak nie mógł się oprzeć, ta kobieta wzbudziła
jego zaufanie.
- Powiedzmy, że uwierzyłam. Agnieszka Fost. Wiem, zabrzmi to
dziwnie, ale czy jak dała bym panu, to znaczy Tobie Antonio numer telefonu, to
nie miał byś ochoty zadzwonić do mnie i umówić się na kawę czy cokolwiek. Tak
wiesz, po pracy? – coś między nimi widocznie iskrzyło.
- Przepraszam za Tą głupią minę, ale zaskoczyłaś mnie
całkowicie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Z chęcią się z Tobą umówię na
kawę czy jak to powiedziałaś: cokolwiek. Bardzo mi miło z tego powodu. –
obydwoje zachowywali się jak szczeniaki, które pierwszy raz się w sobie
zakochały. Zapadła cisza, ta niezręczna chwila, kiedy facet chce kobiecie
powiedzieć coś co podtrzyma rozmowę i zrobi na niej dobre wrażenie. Z tym, że
brakowało mu słów. Nagle otrząsnął się z tego. Nie jest na wakacjach, a to co
ma do załatwienia jest bardzo ważne.
- To jak będzie z tym Twoim bratem? - spytał niepewnie.
- No tak, obowiązki przede wszystkim, już dzwonie. Zaraz
zaczyna pracę, myślę, że w piętnaście minut się wyrobi.
- Dziękuję, bardzo mi na tym zależy – ton jego głosu znowu
sugerował, że chce flirtować. Minęła chwila, gdy Agnieszka wróciła zza okienka.
Jej brat miał się zjawić za pół godziny, bo jak się okazało miał jakieś
problemy z autem. Na pocztę weszło starsze małżeństwo. Szybkim spojrzeniem
zmierzyli Antonio i jednoznacznie, uśmiechając się do panny Fost, nawiązali
krótką i cichą rozmowę, której pan Mariega nie mógł zrozumieć. Po minach i
wymienianych spojrzeniach było wiadomo, że rozmawiają o nim. W momencie, gdy
Agnieszka zajmowała się papierkową robotą, Antonio siedział i wyczekiwał,
kurczowo ściskając paczkę. Spoglądali co trochę na siebie wymieniając uśmiechy.
Zjawił się w końcu brat ekspedientki. Agnieszka przedstawiła
go Antoniowi, następnie powiedziała na czym polega cała sprawa. Kurier zachował
się rutynowo, bez specjalnej uwagi wrzucając paczkę na przednie siedzenie
samochodu.
- Pojadę kawałek za panem, tak w kwestii bezpieczeństwa. –
poinformował kuriera Mariega.
- Czy coś mi grozi z tego powodu, że ją wiozę? – spytał
lekko ironizując.
- Bardziej mi, dlatego ją wysyłam pocztą, przepraszam za
kłopot.
- Jak może pan to w zamian moglibyście mi anulować kilka
mandatów - zaśmiał się wsiadając do auta.
- Z chęcią, ale niestety to nie moja broszka. –
usprawiedliwił się Antonio. - Muszę cos jeszcze załatwić, zaczeka pan chwilę? –
spytał się i nie czekając na odpowiedź skierował się ku drzwiom poczty. W
momencie gdy dotarł do drzwi zaskoczony ujrzał Agnieszkę, znowu odebrało mu
język.
- Ja, chciał... to znaczy, mógłbym, n, numer chciałbym,
telefon to znaczy, o numer telefonu chciałbym prosić - jąkał się i poczerwieniał ze wstydu.
- No teraz to nie wierze w to, że jest pan agentem jakiegoś
tam biura... – roześmiała się. Wsunęła mu do kieszeni kartkę z numerem, o który
tak się jąkał. Dała mu buziaka w policzek, a on znowu poczerwieniał. Nic już
nie mówiąc odwrócił się, wyszedł i wsiadł do auta. Wóz dostawczy ruszył z kopyta, a
za nim pojechał Mariega. Z głupim uśmiechem przypomniał sobie, że musi się
skontaktować z biurem, wyjął komórkę i wybrał numer.
***
- Właśnie odebrałem telefon od naszego agenta. Spisał się
chłopak ponoć. W drodze do nas są zdjęcia, ze spotkania do jakiego doszło
pomiędzy Kapo, Dondo a jakimiś tajemniczymi gośćmi. – oznajmił Komendant.
- Co to znaczy w drodze? To nie można ich wysłać mail`em? –
zapytał oburzony komisarz Należność.
- Mariega twierdzi, że zaszokują nas te zdjęcia. Jak
powiedział, byłoby zbyt niebezpiecznie, gdyby cokolwiek się stało jemu i
zdjęciom. Dlatego postanowił się z nimi rozdzielić i wysłał je pocztą. Moim
zdaniem całkiem mądrze postąpił, a co do majl`a to nie pamiętam byśmy zakupili
laptopy dla naszych agentów – usprawiedliwiał Antonio, komendant.
- Co, pocztą?! To lepiej jak się gdzieś zawieruszą tak?
Wiecie jak poczta pracuje. Jedyne czego chce, to ta odrobina profesjonalizmu,
której tu (pipi) brakuje – zdenerwowany Należność robił wyrzuty.
- A temu to nigdy nic nie pasuje! Chyba zacznę się do tego
przyzwyczajać, ale sugeruje byś nie pił tyle kawy. – padł soczysty sarkazm z
ust Edenicy.
- (pipi)!!! Nie piję dużo kawy!!! Mamy robotę do wykonania,
a przez tego dupka musimy czekać na list. Czy to kurwa nie brzmi
paradoksalnie?! – kontynuował komisarz.
- To daje nam trochę czasu, by rozstawić ludzi po hotelach.
Będą sprawdzać wszystkich zagranicznych gości , a gdy dotrą zdjęcia, będziemy
wiedzieli kogo dokładnie szukać. Do tego trzeba się przygotować. Zmierza ku nam
dwóch braci Carlosa. Znając ich temperament, może być gorąco. Do roboty!!! –
rozkazał komendant.
Czyje twarze są na zdjęciach, agenta Mariega? Jak będą wyglądały
najbliższe dni pracy biura, od których ma zależeć życie wielu ludzi? Wkrótce w
GŚpD.
Robert Rightword
|
|
|