GśpD czyli Należność i Edenica na tropie, cz III
14-04-2008

Odsłon : 189


W poprzednim odcinku:
"- Od dzisiaj pracujecie razem..." - Edenica i Należność zostają partnerami w sparwie Carlosa Huero Malitiasa. Mimo uprzedzeń zawiązuje się miedzy nimi mała nić porozumienia. Tymczasem do Moskwy przylatują bracia Carlosa - Dondo i Kapo. Zaraz po tym jak wysiadają z samolotu na ogon siada im agent GŚpD. Po przekroczeniu granicy z polską Dondo i Kapo udają się na tajemnicze spotkanie. Agent GŚpD zaczyna robić zdjęcia...

Skończyła się właśnie czwarta  rolka filmu, gdy podejrzane typki, wraz z Dondo i Kapo, zaczęły wsiadać do aut. Zapłonęły silniki. Agent zaczął się wycofywać. W głowie kotłowała się myśl, że to co właśnie uwiecznił na filmie ma wartość o wiele większą niż arsenał, który ma być przehandlowany. Działał szybko. Wiedział, że jeżeli coś się stanie z tym filmem cała sprawa okaże się wielką klapą. Ukryty w zaroślach patrzył jak mijają go kolejne auta, doliczył się siedmiu, w każdym po trzy osoby. Jechali nimi ludzie, którzy mieli możliwość wpływania na przyszłość naszego świata. Upewnił się dokładnie że wszystkie pojazdy pojechały, następnie dotarł do ukrytego wcześniej samochodu.
- Na pocztę, zaraz wyślę filmy pocztą. Tak, to jest dobry pomysł, jak by mnie dopadli film i tak będzie w drodze – w jego myślach toczył się nieustanny monolog. Czoło pokryło się potem. Z jednej strony czuł jak ważne dowody zdobył, z drugiej natomiast zwracał uwagę, czy nikt podejrzanie się nim nie interesuje. Po przejechaniu około 15 km dotarł do pierwszego urzędu pocztowego. Zanim wszedł do środka odczekał 15 minut na parkingu przed budynkiem. W tym czasie spalił dwa papierosy. Był już pewien że nikt go nie śledzi.
- Odwaliłem kawał dobrej roboty – pomyślał i odetchnął z ulgą. Wsiadł do auta, z pokrowca wyjął cztery rolki z filmem, wepchnął je do kieszeni i  wszedł do budynku, zapominając nawet domknąć drzwi od auta.

            Przy okienku przywitała go miła dziewczyna, o bardzo urodziwej twarzy i ciepłym głosie. Poprosił o kopertę, a gdy wstała by ją podać, przyjrzał się dokładniej jej walorom. Nie był to typ kobiety, która wygląda jak wieszak. Wyglądała zdrowo, miała piękne, pełne kształty. Na jej widok agent GŚpD aż się uśmiechnął. Spakował paczkę. Chciał ją wrzucić do skrzynki, gdy usłyszał znowu za swoimi plecami ten ciepły głos.
- Proszę  nie wrzucać, jej do skrzynki –uśmiechnięta dziewczyna zrobiła kilka kroków w jego kierunku. - Ona dzisiaj już  stąd nie zostanie nadana, dopiero jutro rano listonosz się tu zjawi. Zawsze zabiera listy dwie godziny po otwarciu urzędu. Widzę, że bardzo panu zależy na nadaniu tej paczki. Nie widziałam pana wcześniej, a zdradziła pana troskliwość o nią – ze złożonymi z tyłu rękoma i uśmiechem na twarzy, wierciła dużym palcem u lewej stopy podłogę.
- Czy, aż tak bardzo zdradzam swą osobą i swoim zachowaniem, że w tej paczce jest coś bardzo cennego? – zapytał lekko flirtującym tonem, ale w myślach już opieprzał sam siebie.
- To co w niej jest zupełnie mnie nie interesuje, ale mój brat jest kurierem konkurencyjnej firmy, i jeśli pan chce, to mogłabym mu ją dać. On jedzie do miasta i tam mógłby ją wrzucić do skrzynki. Jeszcze dzisiaj była by w drodze – zaproponowała niepewnie.
- Serio już tego stąd dzisiaj nie wyślę? A ten Twój brat za ile mógłby ją odebrać? A i nie mów do mnie na pan bo mnie to krępuje. Na imię mam Antonio, z nazwiska Mariego, a czy mogę liczyć na to, że dowiem się jak Ty masz na imię? – flirtował, na służbie!!! Był wściekły sam na siebie, walczył z tym, ale agenci GŚpD, to też ludzie, a on padł ofiarą ludzkiej słabości.
- O, co to za egzotyczne imię? Więc słuchaj Antonio, mam na imię Agnieszka, ale zanim poznasz nazwisko opowiedz mi historię Twego imienia. Opowiedz ją na tyle dobrze bym w nią uwierzyła – badała go wzrokiem.
- Nie mam za wiele czasu, ale zdradzę Ci tylko tyle, ile trzeba, abyś uwierzyła. Pochodzę z Kuby. Jestem agentem GŚpD. To taka nietypowa policja z dolnego śląska. Jestem ekspertem do spraw przestępczości zorganizowanej. Mam do wykonania ważną misję, niestety nie mogę Ci zdradzić jej szczegółów. Ta paczka, którą tutaj mam, musi jak najszybciej dotrzeć do biura GŚpD w Gryfowie Śląskim. – zastanawiał się, czy dobrze robi , że o tym mówi, to było takie nieprofesjonalne. Jednak nie mógł się oprzeć, ta kobieta wzbudziła jego zaufanie.
- Powiedzmy, że uwierzyłam. Agnieszka Fost. Wiem, zabrzmi to dziwnie, ale czy jak dała bym panu, to znaczy Tobie Antonio numer telefonu, to nie miał byś ochoty zadzwonić do mnie i umówić się na kawę czy cokolwiek. Tak wiesz, po pracy? – coś między nimi widocznie iskrzyło.
- Przepraszam za Tą głupią minę, ale zaskoczyłaś mnie całkowicie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Z chęcią się z Tobą umówię na kawę czy jak to powiedziałaś: cokolwiek. Bardzo mi miło z tego powodu. – obydwoje zachowywali się jak szczeniaki, które pierwszy raz się w sobie zakochały. Zapadła cisza, ta niezręczna chwila, kiedy facet chce kobiecie powiedzieć coś co podtrzyma rozmowę i zrobi na niej dobre wrażenie. Z tym, że brakowało mu słów. Nagle otrząsnął się z tego. Nie jest na wakacjach, a to co ma do załatwienia jest bardzo ważne.
- To jak będzie z tym Twoim bratem? - spytał niepewnie.
- No tak, obowiązki przede wszystkim, już dzwonie. Zaraz zaczyna pracę, myślę, że w piętnaście minut się wyrobi.
- Dziękuję, bardzo mi na tym zależy – ton jego głosu znowu sugerował, że chce flirtować. Minęła chwila, gdy Agnieszka wróciła zza okienka. Jej brat miał się zjawić za pół godziny, bo jak się okazało miał jakieś problemy z autem. Na pocztę weszło starsze małżeństwo. Szybkim spojrzeniem zmierzyli Antonio i jednoznacznie, uśmiechając się do panny Fost, nawiązali krótką i cichą rozmowę, której pan Mariega nie mógł zrozumieć. Po minach i wymienianych spojrzeniach było wiadomo, że rozmawiają o nim. W momencie, gdy Agnieszka zajmowała się papierkową robotą, Antonio siedział i wyczekiwał, kurczowo ściskając paczkę. Spoglądali co trochę na siebie wymieniając uśmiechy.

Zjawił się w końcu brat ekspedientki. Agnieszka przedstawiła go Antoniowi, następnie powiedziała na czym polega cała sprawa. Kurier zachował się rutynowo, bez specjalnej uwagi wrzucając paczkę na przednie siedzenie samochodu.
- Pojadę kawałek za panem, tak w kwestii bezpieczeństwa. – poinformował kuriera Mariega.
- Czy coś mi grozi z tego powodu, że ją wiozę? – spytał lekko ironizując.
- Bardziej mi, dlatego ją wysyłam pocztą, przepraszam za kłopot.
- Jak może pan to w zamian moglibyście mi anulować kilka mandatów - zaśmiał się wsiadając do auta.
- Z chęcią, ale niestety to nie moja broszka. – usprawiedliwił się Antonio. - Muszę cos jeszcze załatwić, zaczeka pan chwilę? – spytał się i nie czekając na odpowiedź skierował się ku drzwiom poczty. W momencie gdy dotarł do drzwi zaskoczony ujrzał Agnieszkę, znowu odebrało mu język.
- Ja, chciał... to znaczy, mógłbym, n, numer chciałbym, telefon to znaczy, o numer telefonu chciałbym prosić - jąkał się  i poczerwieniał ze wstydu.
- No teraz to nie wierze w to, że jest pan agentem jakiegoś tam biura... – roześmiała się. Wsunęła mu do kieszeni kartkę z numerem, o który tak się jąkał. Dała mu buziaka w policzek, a on znowu poczerwieniał. Nic już nie mówiąc odwrócił się, wyszedł i wsiadł do auta. Wóz dostawczy ruszył z kopyta, a za nim pojechał Mariega. Z głupim uśmiechem przypomniał sobie, że musi się skontaktować z biurem, wyjął komórkę i wybrał numer.

*** 

 
- Właśnie odebrałem telefon od naszego agenta. Spisał się chłopak ponoć. W drodze do nas są zdjęcia, ze spotkania do jakiego doszło pomiędzy Kapo, Dondo a jakimiś tajemniczymi gośćmi. – oznajmił Komendant.
- Co to znaczy w drodze? To nie można ich wysłać mail`em? – zapytał oburzony komisarz Należność.
- Mariega twierdzi, że zaszokują nas te zdjęcia. Jak powiedział, byłoby zbyt niebezpiecznie, gdyby cokolwiek się stało jemu i zdjęciom. Dlatego postanowił się z nimi rozdzielić i wysłał je pocztą. Moim zdaniem całkiem mądrze postąpił, a co do majl`a to nie pamiętam byśmy zakupili laptopy dla naszych agentów – usprawiedliwiał Antonio, komendant.
- Co, pocztą?! To lepiej jak się gdzieś zawieruszą tak? Wiecie jak poczta pracuje. Jedyne czego chce, to ta odrobina profesjonalizmu, której tu (pipi) brakuje – zdenerwowany Należność robił wyrzuty.
- A temu to nigdy nic nie pasuje! Chyba zacznę się do tego przyzwyczajać, ale sugeruje byś nie pił tyle kawy. – padł soczysty sarkazm z ust Edenicy.
- (pipi)!!! Nie piję dużo kawy!!! Mamy robotę do wykonania, a przez tego dupka musimy czekać na list. Czy to kurwa nie brzmi paradoksalnie?! – kontynuował komisarz.
- To daje nam trochę czasu, by rozstawić ludzi po hotelach. Będą sprawdzać wszystkich zagranicznych gości , a gdy dotrą zdjęcia, będziemy wiedzieli kogo dokładnie szukać. Do tego trzeba się przygotować. Zmierza ku nam dwóch braci Carlosa. Znając ich temperament, może być gorąco. Do roboty!!! – rozkazał komendant.

 

Czyje twarze są na zdjęciach, agenta Mariega? Jak będą wyglądały najbliższe dni pracy biura, od których ma zależeć życie wielu ludzi? Wkrótce w GŚpD.

Robert Rightword 

 





   
Cytuj ten artykuł na swojej stronie
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed comment
 

Średnia ocena

   (0 głos)

 


Dodaj swój komentarz
Nazwa
E-mail
Tytuł  
 
Komentarz
   Powiadom mnie o odpowiedziach na ten komentarz
  Mathguard security question:
OJD         67S      
  L    5    B     CTF
KRK   O7E   FUR      
L      7    G J   UTJ
HAK         62W      
   
   

Brak komentarzy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »