Od kiedy pamiętam w Gryfowie nigdy nie brakowało lokali do
zabawy. Spragnieni nocnych szaleństw mogli wybrać się, czy to do Młyna, czy do
jakiegoś pubu. Nikt nie spodziewał sytuacji, do której doszło na przestrzeni
kilku ostatnich miesięcy. Zamknięto jedyną w Gryfowie dyskotekę, zamknięto
ostatni pub, do którego chodziła głównie młodzież. Pozostała czarna dziura,
którą nie do końca wiadomo jak zapełnić. W związku z tym odbyłem dziennikarskie
śledztwo, w poszukiwaniu miejsc na weekendowe wypady. Odwiedziłem gryfowskie
puby, potestowałem naturalne miejscówki, a jakie wnioski z tego płyną? O tym na
końcu tekstu.
Imprezową podróż rozpocząłem od Pubu Angel. Lokal posiada
parter i piętro. Na parterze można pooglądać telewizję (Viva, czasem sport), a
na piętrze można zagrać w Piłkarzyki. Pół godziny takiej przyjemności kosztuje
2 zł. Górne pomieszczenie można wynająć na imprezę. Lokal nie należy do
najprzestronniejszych, mieści tam się do 40 osób. Przyciągnąć do środka mogą
ceny. Piwo lane kosztuje 2,5 zł, inne piwa również nie są drogie. W środku nie
są sprzedawane mocniejsze alkohole. Jak
mówi barmanka, miejsce jest spokojne. Nie ma rozrób, ludzie mieszkający w
sąsiedztwie lokalu nie narzekają. Wystrój pomieszczeń określiłbym jako nijaki.
Stoliki, krzesła, bar, bez żadnych udziwnień.
Następnie udałem się do pubu Joy. Zbierając opinie o tym
miejscu dowiedziałem się, że jest to pub, w którym spotykają się głównie fani
piłki nożnej. I rzeczywiście, wchodząc do środka zastałem ludzi żyjących
futbolem. Wystrój lokalu, całkiem przyjemny, również kojarzy się z piłką kopaną
- pod sufitem wisi mnóstwo szalików różnych europejskich klubów. Jeden z
bywalców pubu powiedział mi, że ogląda się tam mecze wszystkich drużyn, z
wyjątkiem jednej - Gryfa, którego poziom jest powodem licznych narzekań. W tym
lokalu znajduje się projektor, oraz telewizor. Dzięki abonamentowi Polsatu
Cyfrowego i telewizji N nie ma meczu, którego nie można by obejrzeć w Pubie.
Ponadto można zagrać w lotki, co jakiś czas odbywają się konkursy Karaoke. Piwo
kosztuje 3,5 zł, a wybór alkoholi w lokalu jest dosyć obszerny.
Kolejnym miejscem mojej podróży stała się... blokowiskowa
ławka. Gryfowska rzeczywistość A.D. 2008 nie daje zbyt wielkiego wyboru. Na
szczęście ławek w naszym mieście jest całkiem sporo i tu można przebierać. Od
kiedy robi się ciepło zauważyłem tendencję zwyżkową w ich okupowaniu przez
imprezujących mieszkańców GRFX. Podczas weekendów wolna ławka staje się towarem
deficytowym i ciężko dostępnym. Dalsza część artykułu w zamierzeniu miała
stanowić opis poszczególnych miejscówek, jednak postanowiłem sobie darować – po
cóż ułatwiać zadanie panom z GŚpD.
No właśnie. Ławek może i jest dużo, jednak siedzenie na nich
z trunkami, to w świetle naszego prawa przestępstwo za które można zostać
obdarowanym śliczniutkim mandacikiem.
Tym, którzy nie lubią ryzykować, lub nie stać ich na mandaty
polecam pobliskie nam tereny zalesione. Warto jednak pamiętać o plecaku i
śmieci po imprezie wpakować do niego, zamiast rzucać je gdzie popadnie.
Kosmiczny Czyściciel czuwa i nie podaruje takich występków!
Po zwiedzeniu dwóch Pubów, kilku ławek, oraz lasów pozostaje
mi podsumowanie tego tekstu. Sponsorowała go literka „I”, jak ironia. Dwa puby
i od czasu do czasu imprezy w Fabryce - to jedyne co zostało z życia
rozrywkowego w mieście. Podobno natura nie lubi próżni. Ciekaw jestem, kiedy ta
maksyma sprawdzi się u nas. Oby jak najszybciej, bo wszyscy uciekną do Jeleniej
albo Wrocławia.
dragu
|
|
|
...
Przez: Marla (Zarejestrowany ) 18-04-2008
» Zgłoś ten komentarz administratorowi
» Odpowiedz na ten komentarz...