18 kwietnia odbył się szalony występ Pornoheft w Fabryce.
Korzystając z faktu, że jeden z członków zespołu – Vink ma polskie korzenie i
bardzo dobrze włada naszym językiem, zadałem mu kilka pytań:
Dragu: Od czego pomysł nazwy Pornoheft? Czyżby któryś z Was
wymiotował przy oglądaniu porno?
Vink: Pornoheft: To w naszej koncepcji tylko pojęcie,
mogące wywołać irytację lub prowokować. Nie nawiązujemy do tego słowa
(znaczącego w języku niemieckim: magazyn pornograficzny) w naszej twórczości i
tekstach. Można by więc poniekąd powiedzieć, że tak - wymiotowaliśmy przy
oglądaniu porno, z powodu jego patriarchalnego przekazu, ale dowiedzieliśmy się
o tym dopiero w roku 2008 podczas naszej trasy po Polsce.
D: Obowiązkiem dziennikarza jest ujawnianie najskrytszych tajemnic, o których czasem nawet zainteresowani nie wiedzą.
Lepiej dowiedzieć się późno niż wcale (śmiech). Jak długo istniejecie?
V: Istniejemy od końca 2003 roku.
D: Całkiem długo, gracie cały czas w jednym składzie?
V: Tak. Tylko ten skład jest i może być Pornoheft.
D: Gdy wchodzicie na scenę, zaczynają się niezłe jaja. Skąd
pomysł na zespół?
V: Pornoheft to nie tylko zespól muzyczny. Jest to idea, lub nawet ideologia
obejmująca całe życie. Pornoheft to hardcorowo-punkowe podejście do
wszystkiego, pod warunkiem, że średni palec jest zawsze wyprostowany. A tak prościej, to po prostu
chcieliśmy robić muzykę mającą kopa.
D: Dlaczego podczas występów zamieniacie się instrumentami?
V: Patrz poprzednia odpowiedź. To znaczy, że podchodzimy do
podziału pracy w zespole bardzo anty. Dlaczego perkusista nie miałby zagrać na
gitarze? Przecież to punk!
D: A skąd pomysł na odjechane stroje i show?
V: Złote stroje to nasz projekt. Stroje różowe to projekt znajomej artystki.
Przy przebieraniu się chodzi nam, z jednej strony o uniformizację naszego
wyglądu na estradzie, z drugiej o zapytanie się: jak wygląda punk?
D: Żyjecie z grania, czy może jest to tylko hobby?
V: To nie jest to hobby, ale jesteśmy dalej w fazie inwestycyjnej.
D: Skoro tak, to gdzie pracujecie i co robicie na co
dzień?
Jako że żyjemy w kapitaliźmie, każdy z nas niestety jest zmuszony do pracy
zarobkowej.
D: Galiście w jakimś miejscu, którego klimat was po
prostu oczarował?
V: Było ich parę. Ale tak naprawdę to nie chodzi o miejsca, tylko o ludzi.
D: W takim razie co
sądzicie o ludziach z Gryfowa? Z tego co wiem, jesteście dobrymi znajomymi Amanity Muscarii.
V: Gryfów był świetny. Ludzie bardzo
przyjemni, imprezować potrafią. No a Amanita Muscaria to legenda.
D: Wasza muzyka wymyka się wszelkim podziałom. Skąd
czerpiecie inspiracje?
V: Największą inspiracją jest nasza wzajemna odmienność. Każdy z nas słucha
innej muzyki, pochodzimy z różnych miejsc, itd.. Gdy tworzymy razem muzykę
Pornoheft'u te rozliczne źródła zlewają
się w jedno. Nie komponujemy naszych piosenek posługując się kartką papieru i
gitarą. Nasza muzyka powstaje w momencie grania, jako kolektywny czyn, nie
skierowany na jakiś uprzednio zdefiniowany cel.
D: Mógłbyś powiedzieć o waszym pochodzeniu? Ty jesteś
Polakiem, a reszta?
V: Urodziłem się w Polsce. Wychowałem w Niemczech. także pochodzenie jest
bardziej hybrydalne. Dwaj inni chłopcy pochodzą z Niemiec. Jeden z
południowych, a drugi z rejonu Frankfurtu.
D: Chciałbyś przekazać coś na koniec czytelnikom Odlotów?
V: Good
Night White Pride!
|