W poprzednim odcinku:
- Dzisiaj już pan tego nie wyśle... – po wykonaniu fotek agent biura,
Antonio Mariego udaje się na pocztę by wysłać rolki z filmem do Gryfowa. Tam
poznaje miłą pracowniczkę , która oferuje mu możliwość odwiezienia filmów do większego
miasta. Miasta gdzie będą mogły być nadane o wiele szybciej niż oferowała to
prowincjonalna poczta. Osobą, która je dostarczy okazuje się brat miłej
urzędniczki, pracujący w firmie kurierskiej...
Zdjęcia dotarły do biura. Okazało się, że oprócz ważnych
osobistości światowej polityki, znalazło się tam kilku typowych zwyrodnialców,
którzy jak wierzyć dowodom lubili, gdy śmierć i cierpienie przechadzały się po
ulicach. Agenci biura GŚpD tego obawiali się najbardziej. Co innego mieć do
czynienia z wyrafinowanym i skorumpowanym politykiem, który uważa na każdy swój
krok by nie dać się złapać na czymś głupim. Co innego znowu gdy ma się do
czynienia z grupą stosunkowo inteligentnych narwańców, którzy gdy poczują krew
zaczynają działać jak zwierzęta. Należność wiedział o tym i ślinka ciekła mu na
samą myśl, że przyskrzyni, któregoś z tych typów, choćby za przejście przez
ulicę w nieodpowiednim miejscu.
- Zdjęcia rozesłane po
wszystkich komisariatach, Edenica zebrała ludzi. Obstawiają hotele w okolicy.
Każdy zna te twarze na pamięć. Wszyscy teoretycznie wiedzą co robić. Czekam
teraz na wiadomość z hotelu, w którym się wszyscy zatrzymają – komendant
zapoznał podwładnych ze stanem sytuacji. Patrząc na zamyśloną gębę Należności
zapytał:
- Coś cię martwi? Jakieś pomysły?
- Jeśli dobrze kombinuję Carlos
to łącznik, bez niego cała sprawa nie będzie miała sensu. On jest od kasy, a
kasa tym rządzi. Jeśli się nie mylę hotel, w którym zatrzyma się ta śmietanka
czarnych charakterów, stoi tuż przed nami. Jeśli jestem również tak bystry, jak
się czuję patrząc na was, moje zdziwienie z braku interwencji służb
państwowych, może wskazywać na interes jaki może mieć w tym nasza kochana
Polska. Pomyślcie. Gryfów to zadupie. Mamy międzynarodowego przestępcę. Zjeżdża
się tu świta, którą w każdym innym miejscu witali by dziennikarze i głowy
państw. A u nas cicho, nikt o niczym nie wie. W przeciągu najbliższych kilku
godzin ma do mnie zadzwonić osoba, która zainteresuje się naszym Viva La Cuba i
wszystko mi mówi, że będziemy mieli tu ogień jakich nie spotyka się na filmach
– ciągnął swój monolog nie zwracając uwagi na słuchaczy. Przy okazji nie
odrywał wzroku od hotelu, stojącego na rogu Kolejowej i Polnej. Fakt - idealne
miejsce na obserwacje. Hotel stał może z dwieście metrów od komisariatu, a
widok z jego najwyższych okien, roztaczał się na całe zaplecze, uniemożliwiając
ukrycie jakiegokolwiek ruchu.
- Nie przesadzasz? – zapytał
komendant z lekko rozdziawioną gębą.
- Jeśli przesadzam, to będziesz
miał mniej do wytłumaczenia. Jeśli mam rację, ogień zaleje ulice, a Ty będziesz
się zastanawiał jak wytłumaczyć zdewastowanie połowy miasta – uśmiechnął się do
komendanta komisarz.
- Myślę, że masz rację.
Przekieruję kilku ludzi więcej do tego hotelu. W tym czasie poczekamy na
zainteresowanie Państwa, o którym wspominałeś.
- O jakim zainteresowaniu
myślisz? – wtrąciła się Edenica, po czym wyciągnęła telefon z kieszeni.
Wybierając numer patrzyła na Należność, który jak nigdy, pozwalał by papieros
dopalał się sam, a myśli zajmowały całą jego uwagę.
- Co? Ludzi? A tak, zrób to
ostrożnie. Myślę, że pojawi się ktoś kto będzie chciał przenieść więźnia w inne
miejsce. Będą starali się wytłumaczyć w ten sposób brak wcześniejszego
zainteresowania. Ich plan musi być bestialsko prosty. Oprócz pracowników
naszego biura, nie mów nic nikomu, wszyscy mają wiedzieć tyle ile trzeba by nie
zawiedli. Jeśli się potwierdzi moje przypuszczenie, nie zmieniamy sposobu
działania. Powiedzmy, że ja jestem już gotowy. Ty będziesz dowiadywała się o
wszystkim pierwsza. Miej oko na komendanta, niech nie robi głupstw.
- Ok. Mam kontakt z każdym naszym
człowiekiem, będę Cię informowała na bieżąco.
Sytuacja zaczynała robić się nerwowa, lecz nie można
było pozwolić na jakikolwiek błąd. Dlatego też starano się by życie na komisariacie
płynęło tak jak zawsze. Jakiś niższy stopniem policjant mył radiowozy, a
lokalni „kryminaliści” zjawiali się zostawić swój codzienny podpis. Chwilę
przed 14 komendant zawiadomił swych ludzi o rozmowie z szefem BOR-u.
Potwierdziły się przypuszczenia Należności. W przeciągu dwóch godzin miał się
zjawić wysłannik, o dziwo jeden, by oczywiście nie wzbudzać niepotrzebnego
zainteresowania mediów.
Wszystko tak naiwnie proste. Na każdym kroku,
potwierdzały się przypuszczenia komisarza. Jeszcze przed 15:00 w hotelu
zameldowała się, o dziwo, sama bestialska cześć ekipy. Reszta widocznie nadal
nie miała określonego miejsca, w którym się zatrzymają. Wskazywało to, że
bezpośredniego udziału w akcji brać nie będą. Mieli w końcu od tego ludzi.
Niczego nieświadom pracownik BOR-u, oczekiwał na więźnia do transportu.
Należność załatwiał wszystkie papierkowe sprawy szybciej niż zwykle. Zaraz po
wypełnieniu wszystkich dokumentów udał się do zbrojowni. Brał wszystko co
praktyczne i szybkostrzelne - legendarnego już Kałacha, nie odstępującego go na
krok Glocka i sporo amunicji, do tego granaty dymne i ogłuszające.
Zaraz po tym
jak spakował wszystko do toreb Carlosa, oznajmił Tadeuszowi, bo tak miał na
imię owy pracownik BOR-u, że dla pewności i bezpieczeństwa odstawi go do krańców
gminy. Sprawdzał go, czy ten wątły człowieczek nie ma przypadkiem z tym coś
wspólnego. Coraz bardziej jednak utwierdzał się, że jest nieświadomy niczego.
Szczerze mówiąc zastanawiał się czy w ogóle wie kogo będzie przewoził. W sumie
odpowiadało to Należności. Edenica spisała się. Podsłuch w pokoju, który
założyli jej ludzie działał i dostarczał wiele cennych informacji. Jedną z nich
był sposób odbicia Carlosa. Rozmowy gangsterów zapowiadały ostrą jatkę, w
pierwszej chwili mieli być wyeliminowani wszyscy w otoczeniu Carlosa. Reszta
ubezpieczała przód i tył, by ewentualnie ściągnąć każdego bohatera próbującego
wyskoczyć z auta. Spodziewali się eskorty. Należność na tą ostatnią wieść
bardzo się ucieszył. Postanowił przygotować zasadzkę. Najpierw pojedzie tak jak
się nie spodziewają - jeden samochód z Carlosem, Należnością i Tadeuszem. Po
okolicy będą rozstawione trzy auta. Zaraz po tym jak zaatakują, dwa zajadą
drogę ucieczki pozostałym, a jedno będzie czekało na ewentualne włączenie się
do pościgu. Plan był sprytny, ale cholernie ryzykowny. Oprócz tego, że mieli
kamizelki nie chroniło ich nic. Sądząc po dźwiękach zarejestrowanych przez
podsłuch dysponowali konkretnym sprzętem. Wymieniali z nazwy granaty, karabiny
maszynowe. Edenica chciała zgarnąć ich szybciej, Należność jednak powstrzymał
ją, bo co można zarzucić ludziom posiadającym pozwolenie na wszelkiego rodzaju
broń. Musieli zaczekać, aż zechcą odbić Carlosa.
Czarny Wolkswagen Passat Tadeusza był gotowy do
drogi. Komisarz przyprowadził Carlosa. Tadeusz chciał wziąć od Należności cały
bagaż jednak ten zdecydowanie odparł, że on to zrobi, w końcu to on jest tu
gościem i jakieś przywileje mu się należą. Tak naprawdę w dupie miał to czy
Tadek jest gościem czy nie, był mięsem do odstrzału. Na torbach komisarzowi
zależało z powodu spakowania tam mnóstwa broni. Pod przykryciem toreb
bagażowych Carlosa wsadził je na przednie siedzenie auta nie wzbudzając żadnych
podejrzeń. Auta, które miały uczestniczyć w akcji pod przykrywką zwykłych
patroli czekały już w pogotowiu. Na
widok przygotowań do wyjazdu ekipa z hotelu pospiesznie zaczęła się pakować.
Należność dał im chwilę na przygotowanie, ale nie za długo, by działali w
pośpiechu. Po upływie około 10 min. Ruszył. Edenica przez walkie-talkie podała
informację że cały czas ma ich na oku i że za atakują przy wyjeździe z ulicy
.... na główną. Adrenalina zaczęła podskakiwać nie na żarty.
Czy Należność zrealizuje swój plan? Co zrobią
tajemniczy goście zza granicy w sytuacji oporu? Czy losy naszych bohaterów
spotkają się w miejscu w którym śmierć mówi „witam”? To wszystko w piątej
części „GŚpD czyli Należność i Edenica na tropie”
Robert Rightword
|
|
|
eee
Przez: Herbert (Gość ) 26-05-2008
Nudne to jak flaki z olejem. pierwszy epizod byl jeszcze ciekawy, a potem wszystko oklaplo i nie moze sie pozbierac. watek milosny w 3 czesci to nie wiem co to ma byc. Widac, ze autorowi brakuje planu wydarzen, a kazdy z tekstow powstawal w godzine. mialem nadzieje ze moze w koncu zacznie sie jakas akcja, a tu nadal nic. dragu, moze czas na jakas inna historie?
» Zgłoś ten komentarz administratorowi
» Odpowiedz na ten komentarz...