GśpD czyli Należność i Edenica na tropie, cz III
22-05-2008

Odsłon : 205


W poprzednim odcinku:
- Dzisiaj już pan tego nie wyśle... – po wykonaniu fotek agent biura, Antonio Mariego udaje się na pocztę by wysłać rolki z filmem do Gryfowa. Tam poznaje miłą pracowniczkę , która oferuje mu możliwość odwiezienia filmów do większego miasta. Miasta gdzie będą mogły być nadane o wiele szybciej niż oferowała to prowincjonalna poczta. Osobą, która je dostarczy okazuje się brat miłej urzędniczki, pracujący w firmie kurierskiej...

 

Zdjęcia dotarły do biura. Okazało się, że oprócz ważnych osobistości światowej polityki, znalazło się tam kilku typowych zwyrodnialców, którzy jak wierzyć dowodom lubili, gdy śmierć i cierpienie przechadzały się po ulicach. Agenci biura GŚpD tego obawiali się najbardziej. Co innego mieć do czynienia z wyrafinowanym i skorumpowanym politykiem, który uważa na każdy swój krok by nie dać się złapać na czymś głupim. Co innego znowu gdy ma się do czynienia z grupą stosunkowo inteligentnych narwańców, którzy gdy poczują krew zaczynają działać jak zwierzęta. Należność wiedział o tym i ślinka ciekła mu na samą myśl, że przyskrzyni, któregoś z tych typów, choćby za przejście przez ulicę w nieodpowiednim miejscu.
- Zdjęcia rozesłane po wszystkich komisariatach, Edenica zebrała ludzi. Obstawiają hotele w okolicy. Każdy zna te twarze na pamięć. Wszyscy teoretycznie wiedzą co robić. Czekam teraz na wiadomość z hotelu, w którym się wszyscy zatrzymają – komendant zapoznał podwładnych ze stanem sytuacji. Patrząc na zamyśloną gębę Należności zapytał:
- Coś cię martwi? Jakieś pomysły?
- Jeśli dobrze kombinuję Carlos to łącznik, bez niego cała sprawa nie będzie miała sensu. On jest od kasy, a kasa tym rządzi. Jeśli się nie mylę hotel, w którym zatrzyma się ta śmietanka czarnych charakterów, stoi tuż przed nami. Jeśli jestem również tak bystry, jak się czuję patrząc na was, moje zdziwienie z braku interwencji służb państwowych, może wskazywać na interes jaki może mieć w tym nasza kochana Polska. Pomyślcie. Gryfów to zadupie. Mamy międzynarodowego przestępcę. Zjeżdża się tu świta, którą w każdym innym miejscu witali by dziennikarze i głowy państw. A u nas cicho, nikt o niczym nie wie. W przeciągu najbliższych kilku godzin ma do mnie zadzwonić osoba, która zainteresuje się naszym Viva La Cuba i wszystko mi mówi, że będziemy mieli tu ogień jakich nie spotyka się na filmach – ciągnął swój monolog nie zwracając uwagi na słuchaczy. Przy okazji nie odrywał wzroku od hotelu, stojącego na rogu Kolejowej i Polnej. Fakt - idealne miejsce na obserwacje. Hotel stał może z dwieście metrów od komisariatu, a widok z jego najwyższych okien, roztaczał się na całe zaplecze, uniemożliwiając ukrycie jakiegokolwiek ruchu.
- Nie przesadzasz? – zapytał komendant z lekko rozdziawioną gębą.
- Jeśli przesadzam, to będziesz miał mniej do wytłumaczenia. Jeśli mam rację, ogień zaleje ulice, a Ty będziesz się zastanawiał jak wytłumaczyć zdewastowanie połowy miasta – uśmiechnął się do komendanta komisarz.
- Myślę, że masz rację. Przekieruję kilku ludzi więcej do tego hotelu. W tym czasie poczekamy na zainteresowanie Państwa, o którym wspominałeś.
- O jakim zainteresowaniu myślisz? – wtrąciła się Edenica, po czym wyciągnęła telefon z kieszeni. Wybierając numer patrzyła na Należność, który jak nigdy, pozwalał by papieros dopalał się sam, a myśli zajmowały całą jego uwagę.
- Co? Ludzi? A tak, zrób to ostrożnie. Myślę, że pojawi się ktoś kto będzie chciał przenieść więźnia w inne miejsce. Będą starali się wytłumaczyć w ten sposób brak wcześniejszego zainteresowania. Ich plan musi być bestialsko prosty. Oprócz pracowników naszego biura, nie mów nic nikomu, wszyscy mają wiedzieć tyle ile trzeba by nie zawiedli. Jeśli się potwierdzi moje przypuszczenie, nie zmieniamy sposobu działania. Powiedzmy, że ja jestem już gotowy. Ty będziesz dowiadywała się o wszystkim pierwsza. Miej oko na komendanta, niech nie robi głupstw.
- Ok. Mam kontakt z każdym naszym człowiekiem, będę Cię informowała na bieżąco.

Sytuacja zaczynała robić się nerwowa, lecz nie można było pozwolić na jakikolwiek błąd. Dlatego też starano się by życie na komisariacie płynęło tak jak zawsze. Jakiś niższy stopniem policjant mył radiowozy, a lokalni „kryminaliści” zjawiali się zostawić swój codzienny podpis. Chwilę przed 14 komendant zawiadomił swych ludzi o rozmowie z szefem BOR-u. Potwierdziły się przypuszczenia Należności. W przeciągu dwóch godzin miał się zjawić wysłannik, o dziwo jeden, by oczywiście nie wzbudzać niepotrzebnego zainteresowania mediów.
Wszystko tak naiwnie proste. Na każdym kroku, potwierdzały się przypuszczenia komisarza. Jeszcze przed 15:00 w hotelu zameldowała się, o dziwo, sama bestialska cześć ekipy. Reszta widocznie nadal nie miała określonego miejsca, w którym się zatrzymają. Wskazywało to, że bezpośredniego udziału w akcji brać nie będą. Mieli w końcu od tego ludzi. Niczego nieświadom pracownik BOR-u, oczekiwał na więźnia do transportu. Należność załatwiał wszystkie papierkowe sprawy szybciej niż zwykle. Zaraz po wypełnieniu wszystkich dokumentów udał się do zbrojowni. Brał wszystko co praktyczne i szybkostrzelne - legendarnego już Kałacha, nie odstępującego go na krok Glocka i sporo amunicji, do tego granaty dymne i ogłuszające.
Zaraz po tym jak spakował wszystko do toreb Carlosa, oznajmił Tadeuszowi, bo tak miał na imię owy pracownik BOR-u, że dla pewności i bezpieczeństwa odstawi go do krańców gminy. Sprawdzał go, czy ten wątły człowieczek nie ma przypadkiem z tym coś wspólnego. Coraz bardziej jednak utwierdzał się, że jest nieświadomy niczego. Szczerze mówiąc zastanawiał się czy w ogóle wie kogo będzie przewoził. W sumie odpowiadało to Należności. Edenica spisała się. Podsłuch w pokoju, który założyli jej ludzie działał i dostarczał wiele cennych informacji. Jedną z nich był sposób odbicia Carlosa. Rozmowy gangsterów zapowiadały ostrą jatkę, w pierwszej chwili mieli być wyeliminowani wszyscy w otoczeniu Carlosa. Reszta ubezpieczała przód i tył, by ewentualnie ściągnąć każdego bohatera próbującego wyskoczyć z auta. Spodziewali się eskorty. Należność na tą ostatnią wieść bardzo się ucieszył. Postanowił przygotować zasadzkę. Najpierw pojedzie tak jak się nie spodziewają - jeden samochód z Carlosem, Należnością i Tadeuszem. Po okolicy będą rozstawione trzy auta. Zaraz po tym jak zaatakują, dwa zajadą drogę ucieczki pozostałym, a jedno będzie czekało na ewentualne włączenie się do pościgu. Plan był sprytny, ale cholernie ryzykowny. Oprócz tego, że mieli kamizelki nie chroniło ich nic. Sądząc po dźwiękach zarejestrowanych przez podsłuch dysponowali konkretnym sprzętem. Wymieniali z nazwy granaty, karabiny maszynowe. Edenica chciała zgarnąć ich szybciej, Należność jednak powstrzymał ją, bo co można zarzucić ludziom posiadającym pozwolenie na wszelkiego rodzaju broń. Musieli zaczekać, aż zechcą odbić Carlosa.
Czarny Wolkswagen Passat Tadeusza był gotowy do drogi. Komisarz przyprowadził Carlosa. Tadeusz chciał wziąć od Należności cały bagaż jednak ten zdecydowanie odparł, że on to zrobi, w końcu to on jest tu gościem i jakieś przywileje mu się należą. Tak naprawdę w dupie miał to czy Tadek jest gościem czy nie, był mięsem do odstrzału. Na torbach komisarzowi zależało z powodu spakowania tam mnóstwa broni. Pod przykryciem toreb bagażowych Carlosa wsadził je na przednie siedzenie auta nie wzbudzając żadnych podejrzeń. Auta, które miały uczestniczyć w akcji pod przykrywką zwykłych patroli czekały  już w pogotowiu. Na widok przygotowań do wyjazdu ekipa z hotelu pospiesznie zaczęła się pakować. Należność dał im chwilę na przygotowanie, ale nie za długo, by działali w pośpiechu. Po upływie około 10 min. Ruszył. Edenica przez walkie-talkie podała informację że cały czas ma ich na oku i że za atakują przy wyjeździe z ulicy .... na główną. Adrenalina zaczęła podskakiwać nie na żarty.

Czy Należność zrealizuje swój plan? Co zrobią tajemniczy goście zza granicy w sytuacji oporu? Czy losy naszych bohaterów spotkają się w miejscu w którym śmierć mówi „witam”? To wszystko w piątej części „GŚpD czyli Należność i Edenica na tropie”

Robert Rightword 

 





   
Cytuj ten artykuł na swojej stronie
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed comment
 

Średnia ocena

   (0 głos)

 

Wyświetl 1 z 1 komentarze

eee

Przez: Herbert (Gość ) 26-05-2008

W tytule jest pomylka, to czwarta czesc a nie trzecia. 
 
Nudne to jak flaki z olejem. pierwszy epizod byl jeszcze ciekawy, a potem wszystko oklaplo i nie moze sie pozbierac. watek milosny w 3 czesci to nie wiem co to ma byc. Widac, ze autorowi brakuje planu wydarzen, a kazdy z tekstow powstawal w godzine. mialem nadzieje ze moze w koncu zacznie sie jakas akcja, a tu nadal nic. dragu, moze czas na jakas inna historie?

 

» Zgłoś ten komentarz administratorowi

» Odpowiedz na ten komentarz...

Wyświetl 1 z 1 komentarze



Dodaj swój komentarz
Nazwa
E-mail
Tytuł  
 
Komentarz
   Powiadom mnie o odpowiedziach na ten komentarz
  Mathguard security question:
D5R         7RU      
T T    M    A T   4HN
P G   GRU   WRP      
E G    6      K   1B2
R26         UFA      
   
   

 
następny artykuł »