Awantura od podszewki - wywiad z Dragiem
25-05-2008

Odsłon : 227


Stowarzyszenie „Awantura” wydaje się znaną organizacją w Gryfowie i okolicach, jednak na pytanie: „Co ono tak właściwie robi?” nikt nie zna pełnej odpowiedzi. Najlepiej kojarzone działania Awantury, to różnego rodzaju imprezy w Klubie Fabryka, jednak jak się okazuje nie tylko tym zajmuje się stowarzyszenie. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości i poznać odpowiedzi na choć część nurtujących mnie pytań, postanowiłam porozmawiać z prezesem Awantury - Mariuszem Draganem, znanym również jako Dragu. Oto, czego udało mi się dowiedzieć:

Olka Rajca: Jak wszyscy wiemy, stowarzyszenie, którego jesteś prezesem nazywa się AWANTURA. Skąd taka nazwa?
Dragu:
Na samym początku, gdy tylko padł pomysł aby założyć stowarzyszenie, szukaliśmy nazwy, która spodoba się wszystkim i będzie naszym znakiem rozpoznawczym. Założyliśmy więc forum, na którym każdy przyszły członek mógł wpisać swoją propozycję. Pomysłów było mnóstwo, a „Awanturę” wymyśliła Aneta Pałkowska. Były pewne obawy wobec tej nazwy, jednak ostatecznie stwierdziliśmy, że idealnie oddaje ducha naszej organizacji. Początkowo ‘Awantura’ miała być skrótem od „AWANgardowa kulTURA”, jednak obecnie nie rozwijamy tego słowa. Po prostu lubimy, gdy coś się dzieje i zmienia. Działamy bardzo szybko, a efektem naszego działania zawsze jest jakaś mniejsza lub większa awantura.

O:  Po wymyśleniu nazwy stowarzyszenia przyszedł czas na logo. Kto był jego pomysłodawcą?
D:
Logo zawdzięczamy Piotrowi Pruszczyńskiemu. Wyborom logotypu również towarzyszyła... awantura. Propozycji na znak graficzny było ponad dziesięć. Najpierw odbyło się tajne głosowanie, podczas którego wygrało zupełnie inne logo. Tuż po wyborze zaczęliśmy narzekać, że to chyba jednak nie najlepszy wybór. Odbyła się żywa wymiana zdań (awantura, awantura!), a jej efektem było wybranie naszego dzisiejszego logo.

O: Jakie działania stowarzyszenia uważasz za najważniejsze?
D:
Najważniejsze moim zdaniem są działania mające na celu promocję kultury i sztuki, zarówno w wydaniu ulicznym, jak i bardziej poważnym. Nasze działania rozpoczęliśmy od sporej inicjatywy - Wiosennej Awantury. Impreza trwała ogółem kilka dni w maju i czerwcu 2007, a w jej programie były dwudniowe warsztaty fotograficzne, warsztaty dla dzieci niepełnosprawnych, dwa wernisaże oraz impreza dla młodzieży w klimatach house i drum'n'bass.

O: Kontynuujac temat imprez, są to działania którymi do tej pory zajmowaliśmy się bardzo intensywnie. D:Zorganizowaliśmy ich około 10. Ponadto zorganizowaliśmy 5 wystaw fotograficznych. Ostatnio przygotowaliśmy także akcję sprzątania jeziora, którą docenił nasz burmistrz. W przyszłości chcemy nadal organizować akcje proelokolgiczne.
Moim osobistym marzeniem jest nakręcenie filmu fabularnego. Chciałbym, żeby powstał w tym roku, ale na razie trzeba spłodzić scenariusz. W planach mamy też promowanie sportów ekstremalnych, jednak w tej kwestii na razie nie za wiele udało się zdziałać. 

 

O: Jak sam mówisz, przygotowanie imprez jest bardzo czasochłonne, ale na pewno też wymaga znacznych środków finansowych.  Skąd więc je czerpiecie?
D:
Źródeł finansowania nie mamy zbyt wiele, więc większość naszych działań realizujemy minimalnymi kosztami. Zrobienie imprezy kosztuje ok. 2500 zł, a my potrafimy zrobić takową za ok. 400 zł. Kombinujemy jak możemy - coś pożyczymy, ktoś coś przyniesie i da nam za darmo, ktoś pomoże posprzątać. W przygotowaniu pomagają wolontariusze.
Obecnie chciałbym zając się organizacja koncertów rockowych. Jest to trudniejsze, niż przygotowanie występów DJ-ów, albo koncertu hip hopowego, ale będę próbował z wszystkich sił.
Głównym źródłem finansowania stowarzyszenia są miesięczne składki po 5 zł. Niewiele, ale nie chcemy zbytnio obciążać, w większości bardzo młodych i niepracujących, członków Awantury.  Przy tym nie mamy sponsorów, ale mam nadzieję, że po tym wywiadzie, ulegnie to zmianie (śmiech).

O: Jakich ludzi skupia stowarzyszenie?
D:
Stowarzyszenie skupia głównie artystów amatorów, którzy swoją działalność prowadzą niekomercyjnie. Są to fotograficy, graficy, raperzy, didżeje, poeci, muzycy i pasjonaci kina. Klimat jest bardzo pozytywny i sprzyja kreatywnemu działaniu. W stowarzyszeniu jest 29 osób. Decyzje podejmujemy zazwyczaj jednogłośnie. W Awanturze są też ludzie starsi, ale młodzi duchem, bez których nie wyobrażamy sobie pracy.

 

O: Co Ci daje stanowisko prezesa Awantury?
D:
Fajną pieczątkę i nową ksywę – Prezes (śmiech). A poważnie mówiąc, stanowisko to daje mi satysfakcję, możliwość samorealizacji i poznawania nowych ludzi. Jako Awantura możemy dokonać tego, czego zawsze chcieliśmy, a było to utrudnione bez pewnych formalności. Poza tym stowarzyszenie jest dla mnie doskonałą praktyka przed założeniem własnej firmy.

 

O: A jakie są minusy bycia prezesem?
D:
Nie mam prawa jazdy i dużo muszę się nachodzić, kiedy trzeba coś zrobić (śmiech). Poza tym czasami trzeba coś załatwiać na ostatnią chwilę i okazuje się, że muszę zrezygnować z ważnych spraw osobistych, aby jakieś nasze działanie miało szanse dojść do skutku.

O: A gdybyś miał możliwość objęcia tego stanowiska jeszcze raz, zgodziłbyś się?
D:
Za rok będą kolejne wybory prezesa i wtedy się okaże jak wygląda poparcie dla mnie.

O: Czym się zajmujesz w czasie wolnym od "prezesowania"?
D:
Trochę tego jest, nie wiem czy wymienię wszystko, ale spróbuję. Od stycznia 2007 prowadziłem Gryfowskie Odloty, najpierw w Kurierze Gryfowskim, teraz w Internecie. Do tej pory ukazało się 15 wydań. Więcej już nie będzie. W tej chwili zamierzam wystartować z zupełnie nowym kulturalno-rozrywkowo-sportowym portalem pod adresem www.antykultura.pl. Aktualnie uczę się obsługi tego typu stron. Od ponad dwóch lat zajmowałem się pisaniem i promocją portalu gryfow.info. To również niedługo będzie historia, ponieważ planuję otwarcie własnej strony Gryfowa. Poza tym aktywnie działam w sieci. Prowadzę bloga dragu.pl, a pod adresem www.mariuszdragan.com znajduje się kilkanaście galerii z wydarzeń w naszym mieście. Poza tym uwielbiam projektować grafikę i logotypy, mam nadzieje niedługo robić to komercyjnie. Od czasu do czasu pisze książkę, trochę czytam i gram na konsoli. Poza tym pomagam ludziom w wielu małych i większych sprawach. Uogólniając uwielbiam kreatywnośc, tworzenie i nowe wyzwania. Oczywiście lubię tez się czasem ponudzić i to bardzo.

O:  Jakie masz plany na przyszłość?
D:
Chciałbym rozpromować Gryfów Śląski i udowodnić, że nawet w małym mieście, można robić duże rzeczy. Nie jest to proste, ale staram się to robić cały czas. Muszę przyznać, że brakuje trochę wsparcia „z góry”. Jest kilka osób rozumiejących potrzeby młodych, jednak nie ma jakiegoś specjalnego zrozumienia. Na naszym ostatnim zebraniu gościliśmy burmistrza. Dowiedzieliśmy się od niego więcej o stanie dróg i rolnictwa, niż inwestycjach w kulturę, czy nowoczesne technologie. Mimo to mam nadzieję, że nam się uda i któregoś dnia przygotujemy wydarzenie o którym będzie głośno w ogólnopolskiej skali.

O: Powodzenia więc i dziękuję za wywiad.
D:
Dziękuję również.

 





   
Cytuj ten artykuł na swojej stronie
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed comment
 

Średnia ocena

   (0 głos)

 


Dodaj swój komentarz
Nazwa
E-mail
Tytuł  
 
Komentarz
   Powiadom mnie o odpowiedziach na ten komentarz
  Mathguard security question:
PK4          L       
  J    O    PP    A9R
  5   1GT    G       
  K    A     B    PB4
  F         G9X      
   
   

Brak komentarzy

 
następny artykuł »